Zwracał uwagę, że w czasie dorocznych polsko-rosyjskich konsultacji międzyrządowych omawiane są głównie sprawy bieżące. Jednak w stosunkach polsko-rosyjskich wiele spraw jest nierozstrzygniętych, a wizyta szefa rosyjskiej dyplomacji zbiegła się z wyraźnym kryzysem w stosunkach Rosja - Unia Europejska. Wiąże się on głównie z sytuacją na Ukrainie. 

Zdaniem Adama Eberhardta, Rosja traktuje podpisane ostatnio porozumienia z Ukrainą jako zwycięstwo nad Zachodem. Porozumienia te są jednak dla Ukrainy mniej korzystne, niż może się wydawać. Kijów będzie bowiem musiał zapłacić za udzieloną pomoc, a warunki podpisanych umów prowadzą, zdaniem eksperta, do postępującej wasalizacji Ukrainy. To próba ograniczenia suwerenności politycznej Ukrainy i podporządkowania sobie prezydenta Wiktora Janukowycza - uważa Eberhardt. Dodał, że Rosja wesprze Janukowycza w wyborach prezydenckich w 2015 roku, ale wybory te będą prawdopodobnie "brudne", gdyż prezydent ma małe poparcie. Może to prowadzić po wyborach do jeszcze większych protestów, niż obecnie, i do pogorszenia stosunków Ukrainy z Zachodem. Zdaniem Eberhardta, wybory będą testem dla ukraińskiego społeczeństwa obywatelskiego i dla państw zachodnich. 

Mówiąc o sprawie rakiet "Iskander", rozmieszczonych w obwodzie kaliningrackim, Adam Eberhardt powiedział, że zostały one tam rozlokowane w ramach modernizacji rosyjskiej armii. Rakiety tego typu są też rozmieszczone przy granicy rosyjsko-estońskiej i rosyjsko-fińskiej. Rosjanie traktują jednak tę sprawę jako "straszak" polityczny, wyciągany w różnych sytuacjach. Eberhardst powiedział, że choć rosyjskie zbrojenia są bardzo duże, to do sprawy rozmieszczenia rakiet "Iskander" trzeba podchodzić spokojnie. Gość Jedynki przyznał, że nie wie, czy w czasie rozmów Siergieja Ławrowa z Radosławem Sikorskim zostanie poruszona sprawa zwrotu wraku prezydenckiego Tu-154. "Na pytania w tej sprawie Rosjanie odpowiadali do tej pory, że trwa śledztwo" - przypomniał Adam Eberhardt.