Agnieszka Kozłowska-Korbicz pracuje w resorcie środowiska. Jednocześnie pełni funkcję koordynatora projektu GreenEvo, zasilanego przez NFOŚ. Jego celem jest promowanie za granicą zielonych technologii z Polski.

Metoda na projekt, czyli jak można dorobić w Ministerstwie Środowiska

„GreenEvo Akcelerator Zielonych Technologii to projekt przygotowany i prowadzony przez Ministerstwo Środowiska (...), w praktyczny sposób realizuje założenia najważniejszego strategicznego dokumentu środowiskowego, Polityki Ekologicznej Państwa” – czytamy na stronie GreenEvo.pl.

Z opracowania Najwyższej Izby Kontroli wynika, że koordynatorka, a zarazem urzędniczka uwłaszczyła się na projekcie i podwójnie na nim zarabiała. W resorcie pracowała na pół etatu. Dodatkowo na mocy umowy, podpisanej w 2011 r. przez ówczesnego ministra środowiska zarabiała 10,5 tys jako koordynator GreenEvo.

„To 150 procent średniego wynagrodzenia pracowników w resorcie (...). Departament prawny zgłosił uwagi do umowy w zakresie wysokości wynagrodzenia i potencjalnej możliwości powstania praw autorskich” – czytamy w opracowaniu NIK.

Co ciekawe, wbrew obowiązującemu w resorcie regulaminowi na podpisanej przez ministra (w kwietniu 2011 r. był nim Andrzej Kraszewski) umowie nie było parafki departamentu prawnego.

– O wątpliwościach działu prawnego nie wiedziałem, a nie mogłem zatrudnić na pełny etat pani Agnieszki, bo obowiązywała zasada 10-procentowego cięcia zatrudnienia w administracji – tłumaczy minister Kraszewski.

Koordynatorka z prawami

Tak jak przewidywał dział prawny resortu Kraszewskiego, prawa autorskie do projektu zostały przeniesione na koordynatorkę, czyli panią Agnieszkę. Ministerstwo udzieliło jej nawet zamówienia publicznego z pominięciem przetargu ze względu na prawa autorskie.

„Dyrektor departamentu współpracy z zagranicą zeznała, że wydawało jej się, iż pomysłodawcą GreenEvo była Pani A.K-K, ale nigdy nie widziała dokumentu potwierdzającego ten fakt. Podpisując wniosek, w którym znajdowało się uzasadnienie o posiadaniu przez panią A.K-K praw autorskich, »przyjęła na wiarę«” – piszą inspektorzy NIK. Minister Kraszewski tłumaczył się następująco: „Byłem zapewniany, że to kontynuacja wcześniej podpisanych umów z koordynatorką”.

Próbowaliśmy nawiązać kontakt z Agnieszką Kozłowską-Korbicz. Dzwoniliśmy do rzecznika prasowego GreenEvo Pawła Mikuska, który jest jednocześnie rzecznikiem resortu środowiska. – Nie mamy w zwyczaju kontaktować dziennikarzy z urzędnikami – odpowiedział. Dopytywany o swoją podwójną rolę wyjaśnił: – Jestem urzędnikiem służby cywilnej, obsługuję projekt GreenEvo w ramach swoich zadań służbowych, bez dodatkowych umów.

Mikusek odesłał e-mailem odpowiedzi na nasze pytania: „Budżet projektu (od 2009 roku) wynosił ponad 6 milionów. Pani Agnieszka w ramach projektu do listopada 2013 roku zarabiała 8 836 zł miesięcznie. Prawa autorskie do projektu GreenEvo, zgodnie z wynikami kontroli NIK zostały w pełni przeniesione na Ministerstwo Środowiska”.

W ocenie NIK minister Andrzej Kraszewski złamał ustawę o dyscyplinie finansów publicznych.