Prokuratura w Legnicy uznała, że sprawa nie dotyczy funkcjonariuszy publicznych, a KGHM, gdzie działaczom Platformy proponowano pracę, nie jest instytucją publiczną.
Rzecznik PiS-u Andrzej Duda łączy tę decyzję z zapowiedzią premiera, że nie przyjmie sprawozdania z ubiegłorocznej działalności Prokuratora Generalnego. Polityk jest przekonany, że przetrzymywanie od marca tego dokumentu dało swoisty nacisk na śledczych.

Lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro mówi o skandalicznej decyzji prokuratury i zamiataniu afery korupcyjnej w PO pod dywan. To pokazuje - uważa polityk - że mamy do czynienia z fikcją, a nie niezależną prokuraturą.

Podobnego zdania są politycy SLD. Sekretarz generalny partii Krzysztof Gawkowski mówi, że prokuratura wysłała jasny sygnał do społeczeństwa - wystarczy zapisać się do Platformy Obywatelskiej, by dostać pracę w zamian za głosowanie.

Do sugestii opozycji nie chce się odnosić poseł PO Andrzej Halicki. A postawę dolnośląskich działaczy partii komentuje krótko: bez względu na to, czy postępowanie będzie, czy nie wszyscy się w Platformie wstydzimy. Jego zdaniem, do takiej sytuacji nie powinno było dojść.

Wszyscy, negatywni bohaterowie nagrań po dolnośląskim zjeździe PO zostali jednomyślnie zawieszeni na trzy miesiące w prawach członka partii. Ich sprawą ma się zająć sąd koleżeński.