statystyki

Nowa charytatywność - online

autor: Sylwia Czubkowska, Klara Klinger05.08.2013, 07:50; Aktualizacja: 05.08.2013, 10:16

E-charytatywność - łatwa, szybka, dla każdego. Można wpłacić niewielką kwotę. I zobaczyć w sieci, co zmieniła w życiu innych ludzi.

reklama


reklama


Wystarczyły dwa dni, by zebrać ponad 25 tys. zł na protezy i łuski ortopedyczne dla 5-letniego Stasia, który urodził się z wodogłowiem i przepukliną oponowo-rdzeniową. Wystarczyło, że zdjęcia chłopca „wirusowo” obiegły Facebooka.

Na zdjęciu 5-latek na wózku trzyma plakat z napisem: „Jeśli 1450 osób kliknie »lubię to«, to mi nie pomoże, ale jeżeli 1450 osób podaruje 10 zł, będę chodził”. To zadziałało.

42 proc. internautów pomaga przez klikanie w baner lub link

Podobnie było z 2-letnim Szymkiem. Na jego chemioterapię w Londynie rodzice zebrali pieniądze w ciągu kilku tygodni. – Mieliśmy mało czasu na zgromadzenie 100 tys. zł. Inaczej synowi groziło, że straci oko. W niecały miesiąc udało się zebrać 60 tys. zł – mówi Katarzyna Piętko. – Niesamowite było to, że wiele wpłat wynosiło po 5, 10 zł, większość mniej niż 100 zł i z tego zebrała się aż taka kwota – mówi mama Szymka. Teraz zbierają na trzecią, ostatnią chemię. W kraju lekarze mogliby tylko usunąć chore oko.

Obie zbiórki przeprowadzane były w serwisie Siepomaga.pl, który w ciągu czterech lat istnienia pomógł już ponad 660 osobom – łącznie zebrano na nim 4,7 mln zł w 109 tys. przelewów od internautów. – Początki były trudne. Trzeba było odnaleźć rzeczywistość prawną, w jakiej możemy funkcjonować, bo dotyczy nas zarówno ustawa o zbiórkach publicznych, jak i ta o przepływach finansowych. Działamy jako pośrednik pomiędzy internautami darczyńcami a fundacjami, które pomagają konkretnym osobom – tłumaczy Agnieszka Nowik z fundacji Siepomaga.pl. Darczyńców zarejestrowanych w serwisie z własnymi kontami jest dziś 27 tys., ale kilka razy więcej wpłaca anonimowo.

419 791 posiłków wydano w 2012 r. dzięki akcji „Pajacyk”

Taka e-charytatywność jest na świecie coraz popularniejsza – bo łatwa, szybka, można przekazywać nawet drobne sumy. A obdarowywani już po sfinansowanej przez internautów operacji, nakarmieniu psów czy wyposażeniu domu pokazują w sieci, jak ta pomoc poprawiła ich byt. E-charytatywność ma już całkiem długą historię. W 2000 r. przenieść ją do internetu postanowiła Zarine Kharas, pracowniczka londyńskiego City. Uruchomiła JustGiving.com, pierwszą na świecie platformę internetową do zbierania pieniędzy na rzecz organizacji pozarządowych. Obliczyła, że zebranie 100 dol. kosztuje w realu 25 dol. W sieci – zaledwie kilka.

Za pośrednictwem dwóch największych serwisów tego typu Justgiving (z Wielkiej Brytanii) i JustGive.org (ze Stanów Zjednoczonych) internauci łącznie przelali już setki milionów dolarów. Działają one na zasadzie crown fundingu, czyli internetowych zbiórek publicznych, w których drobne wpłaty od wielu ludzi pozwalają wspólnie uzbierać pieniądze na konkretny, w tym wypadku charytatywny cel.

4,7 mln zł zebrał w 4 lata Siepomaga.pl na pomoc dla chorych

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Tagi:z kraju

reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

reklama