Ośrodek dla bezdomnych w Białymstoku prowadzi stowarzyszenie "Ku Dobrej Nadziei". Jak powiedziała w piątek dziennikarzom jego prezes Elżbieta Żukowska-Bubienko, ośrodek to cały system wychodzenia z bezdomności: jest tam jedyna w mieście ogrzewalnia, jest noclegownia i centrum integracji społecznej. Ośrodek to także jedyne w regionie schronisko dla bezdomnych niesamodzielnych, czyli osób po operacjach lub wypadkach, które wychodzą ze szpitala i nie mają gdzie się zatrzymać. Dziennie przebywa w ośrodku ok. stu osób.

Placówka działa w budynkach należących do PKP i wymagała remontu. Żukowska-Bubienko mówiła, że w pokojach były stare, nieszczelne okna, otwory drzwiowe nie były dostosowane do potrzeb osób poruszających się na wózkach, a kolory ścian były ponure. Dodała, że podopieczni ośrodka w nim żyją, myją się, piorą, jedzą, potrzebują więc dobrych warunków. "Ten ośrodek cały czas tętni życiem, tutaj codziennie coś się dzieje" - powiedziała.

Od piątku rano kilkadziesiąt osób zaangażowało się w remont. Część zajęła się wymianą okien, inni układali płytki w łazienkach, niektórzy przygotowywali pomieszczenia do malowania. Mieszkańcy ośrodka przygotowali specjalne miejsce do odpoczynku i napicia się wody. "Wszędzie coś się dzieje. To olbrzymia radość dla nas" - mówiła Żukowska-Bubienko. Dodała, że część przedsiębiorców przelała na konto stowarzyszenia pieniądze, dzięki którym kupiono okna i inne potrzebne rzeczy.

Stowarzyszenie prosiło o pomoc władze Białegostoku, ale ponieważ budynek nie należy do miasta, nie mogło ono wesprzeć finansowo ośrodka. Pojawił się więc pomysł, aby zorganizować jednodniową akcję remontową, w którą zaangażowano kilkanaście firm z Białegostoku i regionu oraz wielu wolontariuszy i mieszkańców ośrodka.

Społeczną akcję zainicjował m.in. prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski, który mówił w piątek dziennikarzom, że nie chciał zostawiać sprawy ośrodka bez rozwiązania, tym bardziej, że odwiedził wcześniej to miejsce i widział, że wymaga ono remontu. Dlatego postanowił się zaangażować. Od rana pomagał przy malowaniu ścian w ogrzewalni. Powiedział dziennikarzom, że jest na urlopie i pomaga jako mieszkaniec. Dodał, że traktuje to "jako gest dobrej woli i gest dobrego serca".

"Dla nas to niezwykle ważne. Nasi podopieczni potrzebują godnych warunków do życia. Pomagamy im wyjść z bezdomności. Dlatego tak ważne jest otoczenie, w którym przebywają. Człowiek, który mieszka i żyje godnie, ma większą wiarę w siebie, w swoje możliwości. Nasi podopieczni potrzebują takiej pewności, by wyjść na prostą, znaleźć pracę i mieszkanie" - mówiła Żukowska-Bubienko.

Bogumiła, która przebywa w ośrodku od pięciu miesięcy, znalazła się tam przez problemy alkoholowe. Powiedziała dziennikarzom, że takie miejsce jest bezdomnym bardzo potrzebne, bo przy pomocy innych ludzi można zacząć wszystko od nowa. "To mój drugi dom" - dodała.

Akcja ma potrwać cały dzień. Wymienione zostaną 22 okna, dziesięcioro drzwi, zostaną pomalowane ściany we wszystkich pomieszczeniach, będą nowe łazienki, powstanie też gabinet lekarski, którego dotychczas nie było w ośrodku. Kilka dni temu jedna z firm wykonała przy budynku podjazdy dla niepełnosprawnych.(PAP)

autorka: Sylwia Wieczeryńska