„Nadal widzimy po zachowaniu Brukseli, że wobec tego, kto chroni Europę, wszczyna się postępowanie, a chwali się tego, kto przywołuje migrantów” – oznajmił Gulyas na konferencji prasowej w Budapeszcie, podkreślając, że rząd Węgier uważa to za niedopuszczalne.

Jak podkreślił, jest to sprzeczne z interesem i wartościami Europy, a także z konsekwentnym stanowiskiem rządu węgierskiego.

Gulyas wyraził pogląd, że jeśli przyjrzeć się wypowiedziom szefów rządów po posiedzeniach Rady Europejskiej, to widać, że od 2015 roku nastąpiła istotna zmiana w ocenie migracji, a działalność KE w tej sferze nie odzwierciedla opinii państw członkowskich.

Nazwał wszczęcie wobec Węgier procedury atakiem, który jasno pokazuje, że Bruksela i KE nadal chcą prowadzić politykę przyjazną migracji.

Jego zdaniem szczególnie niedopuszczalne jest to, że Bruksela wszczęła postępowanie także w związku z poprawką do węgierskiej konstytucji. Jak podkreślił, poprawka ta zawiera to samo, co konstytucja niemiecka: że prawo do azylu przysługuje tylko tym, którzy przybywają z krajów trzecich, jakie nie są bezpieczne.

Gulyas powiedział, że jeśli to uchodźcy będą decydować, gdzie chcą żyć, to wybiorą Europę ze względu na szczodre świadczenia socjalne. Trzeba zatem powrócić do przepisów konwencji genewskiej i wnioski o azyl należy składać w pierwszym bezpiecznym kraju - argumentował.

Według niego zamknięte strefy tranzytowe stanowią ochronę dla całej Europy, a gdyby osoby ubiegające się o azyl mogły po złożeniu wniosku swobodnie się przemieszczać, byłoby to niekorzystne nie dla Węgier, tylko dla krajów zachodnich, a przede wszystkim Niemiec.

Gulyas podkreślił, że Węgry nadal uważają Niemcy za ważnego partnera i chociaż te dwa kraje mają rozbieżne stanowiska w ważnych kwestiach, m.in. migracji, to władze w Budapeszcie dążą do ścisłej współpracy sojuszniczej z każdym rządem w Berlinie.

Za strategiczny interes Niemiec uznał współpracę z krajami Grupy Wyszehradzkiej oraz pogłębienie stosunków bawarsko-austriacko-węgierskich. Jak jednak zastrzegł, nie ułatwia tego niemieckim politykom fakt, że niemiecka opinia publiczna jest „stronnicza i podatna na wpływy”, a obiektywny obraz Węgier pojawia się rzadko.

Komisja Europejska rozpoczęła w czwartek kolejną procedurę wobec Węgier o naruszenie prawa UE z powodu pakietu ustaw antyimigracyjnych określanych mianem "Stop Soros". Prawo to penalizuje działania nakierowane na wsparcie migrantów i utrudnia dostęp do wnioskowania o azyl.

Zgodnie z przyjętymi w czerwcu zmianami każdemu, kto w imieniu jakiejkolwiek organizacji oferowałby pomoc osobom chcącym aplikować o azyl albo pozwolenie pobytu na Węgrzech, będzie grozić kara pozbawienia wolności.

KE zwróciła uwagę, że węgierskie przepisy ograniczają wolność jednostki, uniemożliwiając zbliżanie się do stref tranzytowych na granicach Węgier, gdzie przebywają osoby ubiegające się o azyl. Za takie działania można zostać pozbawionym wolności nawet do jednego roku lub wydalonym z kraju. KE zaznaczyła, że nowe prawo i zmiany w konstytucji otworzyły nową furtkę do uznania wniosku o azyl za niedopuszczalny, ograniczając tym samym prawo do azylu tylko do osób przybywającym na Węgry bezpośrednio z miejsca, w którym ich życie lub wolność są zagrożone.

Węgierskie regulacje przewidują m.in., że za wspomaganie bezprawnej imigracji na Węgrzech będzie uchodziło np. umożliwianie wszczęcia postępowania o uzyskanie statusu uchodźcy komuś, kto nie jest narażony na prześladowania u siebie w kraju lub w państwie, przez które przejeżdżał.