statystyki

Wróbel: Deficyt miłości do własnego kraju

autor: Jan Wróbel13.07.2018, 07:12; Aktualizacja: 13.07.2018, 07:30
Jan Wróbel

Jan Wróbelźródło: DGP
autor zdjęcia: Wojtek Gorski

"Dwie Polski" to kusząca perspektywa. Z jednej strony Drużyna Permanentnego Alertu Narodowego, z drugiej Drużyna Obrońców Dorobku Transformacji, a pomiędzy nimi miotający się malkontenci dostrzegający słabości obu ekip – i szafa gra.

Wielu komentujących rytualnie biada, że prymitywny, plemienny podział na Złych i Dobrych obniżył poziom debaty publicznej. Wobec tego argumentu jestem sceptyczny. Po pierwsze, stoi za tym niedopowiedziane przekonanie, że dobre decyzje polityków poprzedzone są głęboką dyskusją publicystów, ekspertów i autorytetów. Szkoda tylko, że doświadczenie nie potwierdza tej wygodnej wizji, w której mędrkować to my, a wprowadzać w życie to oni (jaka to publiczność wymyśliła likwidację OFE lub 500 plus?). Po drugie, mitologizacja debaty publicznej idzie w poprzek oczywistej prawdzie: powszechne są tylko odczucia, ekspertyzy są elitarne. Niemała część polskiej inteligencji tęskni do czasów, w których do jej obowiązków należało powtarzanie, najlepiej w wyszukanej formie, słusznych komunałów, niczym w schyłkowych latach komunizmu i pierwszych latach wolności. Konfrontacja z prawdą, że w Polsce współczesnej rwanie szat przez najlepszych chociażby aktorów albo najbardziej choćby popularnych muzyków niczego nie zmienia, a cieszy się w najlepszym wypadku migotliwą chwilką internetowego wzrostu temperatury, jest jednym z istotnych powodów nienawiści do PiS.


Pozostało jeszcze 34% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie