PAP dotarła do dokumentów archiwalnych, z których wynika, że rząd polski na uchodźstwie w 1944 roku brał udział w negocjowaniu łapówki w wysokości 20 mln franków dla Heinricha Himmlera w zamian za uwolnienie 300 tys. pozostających przy życiu Żydów z całej Europy. Według dokumentów, polska dyplomacja była przekaźnikiem informacji o negocjacjach i umożliwiała zbieranie pieniędzy na łapówkę dla Himmlera wśród amerykańskiej diaspory żydowskiej.

Poproszony przez PAP o komentarz w tej sprawie, Olczak przypomniał, że w czasie II wojny światowej "wielokrotnie podejmowano niekonwencjonalne metody ratowania życia ludzkiego". "Możemy tu przywołać wiele przykładów uwalniania za pieniądze aresztowanych i osadzanych na Pawiaku czy w Alei Szucha lub skierowywanych do niemieckich obozów koncentracyjnych. W przypadku żołnierzy podziemia ten proceder w pewnym momencie był na tyle duży, że z uwagi na zagrożenie dekonspiracji osób starających się o uwolnienie, musiano uregulować to zjawisko odpowiednimi rozkazami i instrukcjami, które zminimalizowały zagrożenia z tym związane" – zwrócił uwagę.

Jak dodał, w 1943 r. w Gestapo "zdecydowano się na generalną rozprawę z łapownictwem". "Po pewnym czasie władze w Berlinie wystosowały rozkazy w tej sprawie. Jak pokazało życie w wymiarze jednostkowym na niewiele to się zdało. Oczywiście im Niemcy byli słabsi i im bliżej było końca wojny tym łatwiej było w takim sposób się z nimi +porozumieć+. Dotyczyło to również przypadku wykupywania z różnych form niewoli niemieckiej i od śmierci Żydów" – wyjaśnił Olczak.

Wicedyrektor Archiwum Akt Nowych przypomniał, że nie były to pierwsze pomysły tego typu. "Sprawa tzw. +Hotelu Polskiego+ pokazała, w jaki sposób Niemcy potrafili zarabiać na teoretycznym w tym przypadku umożliwianiu wyjazdu Żydom z terenu Generalnego Gubernatorstwa. Alianckich pomysłów mających na celu uwolnienie Żydów lub wstrzymanie ich zagłady też było kilka. Na przykład w Warszawie w 1943 r. mówiło się o wymianie Żydów za niemieckich jeńców spod Stalingradu. Proponowano w pewnym momencie również zatrzymanie w roli zakładników Niemców mieszkających na terenie Stanów Zjednoczonych" – powiedział Olczak.

W jego ocenie rząd polski na uchodźstwie oraz podporządkowane mu placówki dyplomatyczne "miały duże, a zapomniane lub nieznane opinii publicznej, szczególnie na Zachodzie, zasługi w dziele ratowania Żydów". "Na szczęście zachowały się depesze wysyłane z placówek do Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Londynie, w których poruszano sprawę pomocy" – dodał wicedyrektor AAN.

Olczak przypomniał o pracy tzw. Grupy Berneńskiej z ambasadorem RP Aleksandrem Ładosiem na czele, która ratowała Żydów, wydając im paszporty południowoamerykańskie. "Działo się to, co warto podkreślić, w szczytowym momencie potęgi niemieckiej III Rzeszy. Jak podkreśliłem proporcjonalnie, jeżeli w ogóle można tak powiedzieć, łatwiej było ratować i pomagać żyjącym jeszcze Żydom w ostatnich miesiącach wojny pod koniec roku 1944" – stwierdził.

Według wicedyrektora AAN, depesza MSZ z listopada 1944r., która "informuje o propozycji, jaka padła z Berlina zapłacenia większej sumy pieniędzy za stopniową ewakuację Żydów z terenu Niemiec najlepiej pokazuje, że to co nie było możliwe w listopadzie 1942 r., stawało się możliwe w listopadzie 1944 r.". "Już na etapie wstępnych rozmów obiecano, podkreślam słowo +obiecano+, wstrzymanie akcji eksterminacyjnej w obozach" – powiedział.