statystyki

Brazylijski Trump i inni. Afery korupcyjne otwierają populistom drogę do władzy

autor: Bartłomiej Niedziński28.05.2018, 07:29; Aktualizacja: 28.05.2018, 08:03
Pomnik Chrystusa Odkupiciela, Rio de Janeiro, Brazylia

Były gubernator Sao Paolo Geraldo Alckmin ledwie przekracza w sondażach 5 proc. i nawet jego wejście do drugiej tury wydaje się mało realne.źródło: ShutterStock

Afery korupcyjne z udziałem polityków głównych partii powodują, że otwiera się pole do przejęcia prezydentury przez populistów.

Brazylii grozi nie tylko to, że zbliżające się wybory prezydenckie (za cztery i pół miesiąca) wygra jakiś prawicowy czy lewicowy populista, ale o przejęcie władzy będą walczyć niemal zupełnie przypadkowi ludzie. Upadek klasy politycznej w tym kraju – będącym ósmą co do wielkości gospodarką świata i aspirującym do roli ponadregionalnego mocarstwa – jest tak głęboki, że trudno znaleźć kandydata, który ma choćby dwucyfrowe poparcie.

W minionym tygodniu z ubiegania się o reelekcję zrezygnował Michel Temer. – Jestem realistą. Wiem, co zrobiłem, a czego nie zrobiłem (pełniąc urząd) – powiedział w telewizji. Tak naprawdę to jego dokonania wcale nie są złe. Od kiedy w połowie 2016 r. przejął władzę po impeachmencie Dilmy Rousseff, zdołał przeforsować trochę reform gospodarczych, w tym zwłaszcza prawa pracy, które pozwoliły Brazylii wyjść z najgorszego od dziesięcioleci kryzysu. Wzrost PKB nie jest duży, bo według prognoz w tym roku nieznacznie przekroczy 2 proc., ale sukcesem jest to, że w ogóle gospodarka rośnie, zważywszy, że w latach 2014–2016 zanotowała ona 11 kolejnych kwartałów na minusie. Sukcesem Temera jest też opanowanie inflacji, która z dwucyfrowego poziomu na początku 2016 r. zeszła w kwietniu do akceptowalnego poziomu 2,8 proc. Z tym, że bolesne reformy gospodarcze nie są czymś, co przysparza głosów, a konto Temera obciąża to, że jak niemal wszyscy brazylijscy politycy jest uwikłany w afery. W efekcie wskaźnik aprobaty dla jego działań wynosi ok. 4 proc., zaś w sondażach przed październikowymi wyborami dostawał ok. 1–2 proc. głosów. Temer udzielił poparcia Henrique Meirellesowi, który przez wiele lat był szefem banku centralnego, a do niedawna ministrem finansów. Ten jest wprawdzie ceniony w międzynarodowych kręgach finansowych, ale nie przez Brazylijczyków – w sondażach dostawał ostatnio mniejsze poparcie niż Temer.


Pozostało jeszcze 32% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie