Sprawa dot. jednej z gminnych inwestycji. Prokuratura wniosła o skazanie Wójcickiego (zgodził się na podanie danych osobowych) m.in. na karę więzienia w zawieszeniu. Obrona chce jego uniewinnienia. Oskarżony nie przyznaje się do popełnienia przestępstwa.

Według prokuratury, kiedy oskarżony był wójtem podgorzowskiej gminy Deszczno podczas inwestycji związanej z budową wodociągów i kanalizacji doszło do nieprawidłowości. Zarzuty ciążące na Wójcickim dot. rzekomej szkody wyrządzonej gminie w wysokości 579 tys. zł mającej wynikać z podwójnego zapłacenia za roboty w miejscowości Prądocin w latach 2010-2011.

Gmina zapłaciła wówczas za prace głównemu wykonawcy, ale pieniądze mającej problemy finansowe firmy zajął komornik. Potem o pieniądze upomniał się podwykonawca i wygrał sprawę przed sadem. Gmina musiała zapłacić także jemu.

Inwestycja wodno-kanalizacyjna w gminie Deszczno miała dofinansowanie unijne i była obwarowana granicznymi terminami. Ich przekroczenie skutkowałoby utratą pokaźnej dotacji. To komplikowało możliwość zmiany głównego wykonawcy.

Akt oskarżenia obejmuje także byłego kierownika działu inwestycji Urzędu Gminy w Deszcznie Zbigniewa T., któremu prokuratura zarzuciła zawarcie niezgodnie z prawem umowy dot. realizacji jednego z zadań dodatkowych przy tej inwestycji

Prokurator wystąpiła o uznanie obu oskarżonych za winnych. Wobec Wójcickiego wniosła o skazanie go na karę dwóch lat więzienia w zawieszeniu na pięć lat, orzeczenie obowiązku naprawnienia szkody i trzyletniego zakazu zajmowania stanowisk w administracji państwowej. Do tego orzeczenia grzywny i zwrotu kosztów procesu.

Natomiast wobec Zbigniewa T. prokurator wystąpiła o skazanie go na rok i osiem miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na cztery lata, orzeczenie obowiązku naprawienia części szkody, o której mowa w zarzucie wobec niego. Ponadto chce dla niego zakazu zajmowania przez dwa lata stanowisk w administracji państwowej, grzywny i obowiązku pokrycia kosztów sądowych.

„Tak jak wynika z aktów oskarżenia, pewne działania, pewne zaniechania ówczesnego pana wójta doprowadziły do tego, że powstała szkoda w wysokości ponad pół mln zł w mieniu gminy i jako gospodarz odpowiadał za te czyny pan wójt” – powiedziała prokurator Danuta Kowalska-Maciaszek reprezentująca w sądzie Prokuraturę Rejonową Szczecin-Śródmieście.

Obrona i sam oskarżony są odmiennego zdania. Obrońcy Wójcickiego wskazywali, że nie doszło do popełnienia przestępstwa, a wójt nie działał na szkodę gminy lecz w jej interesie i jej mieszkańców.

Adwokat Filip Woziński mówił m.in., że w sytuacjach wątpliwych wójt konsultował się prawnikiem i urzędnikami odpowiedzialnymi za procesy inwestycyjne. Tłumaczył także procedury związane z realizacją samej inwestycji w kontekście problemów, jakie pojawiły się z rzetelnością jej głównego wykonawcy i jego relacji z podwykonawcami przekonując, że ze strony ówczesnego wójta nie doszło do żadnego przestępstwa. Na koniec swej mowy wniósł o uniewinnienie Jacka Wójcickiego.

„W stu procentach nie zgadzam się z oskarżeniem. Ponieważ tak jak mój obrońca, tak jak w całym procesie wskazujemy nie było inne możliwości działania. Na tym etapie przeprowadzenia inwestycji byliśmy w bardzo trudnej sytuacji, kiedy mieliśmy zajęcia komornicze, musieliśmy zapłacić komornikowi, zapłaciliśmy komornikowi. Mieliśmy w tle widmo utraty dotacji (unijnej – PAP). Dla nas sytuacja była trudna, ale w tym momencie była jedyna możliwa decyzja do podjęcia, taka którą podjęliśmy wspólnie po licznych konsultacjach. Poczekamy na wyrok sadu, liczę na uniewinnienie” – powiedział Wójcicki.

O uniewinnienie wniosła także adwokat Zbigniewa T. i on sam.

Śledztwo w tej sprawie trwało ponad trzy lata. Początkowo było prowadzone w Gorzowie Wlkp., a potem przeniesiono je do Szczecina. Proces przed gorzowskim sądem rejonowym rozpoczął się pod koniec października 2016 r. Sędzia Andrzej Krzyżowski zapowiedział wydanie wyroku na 7 marca br. o godz. 10. (PAP)