"Odmawiając zawetowania ustawy, Duda przekreślił możliwość negocjacji politycznych, na które w ostatnich dniach liczyły Stany Zjednoczone i Izrael" - zaznacza "Washington Post".

Polska została zaatakowana i okupowana przez nazistowskie Niemcy, ale w przeciwieństwie do innych krajów europejskich w polskich władzach nie było kolaborantów, a podczas okupacji wiele polskich podziemnych ugrupowań stawiało opór nazistom - "to jest rozdział historii, który chce wyeksponować partia PiS" - ocenia "WP".

więcej
Wideo

.

"NYT" zaznacza, że "nowa ustawa odzwierciedla szersze działania rządu mające na celu ukształtowanie zarówno pamięci o historii kraju, jak i wizji dotyczącej przyszłości".

Autor artykułu porównuje nowelizację ustawy o IPN do rosyjskiej ustawy penalizującej stwierdzenie, że ZSRR był agresorem podczas II wojny światowej lub określania działań Sowietów jako zbrodni wojennych.

W innym artykule poświęconym ustawie o IPN "New York Times" podkreśla, że dzielony przez Polaków i Żydów ból związany z II wojną światową "bywał źródłem zrozumienia" pomiędzy narodami. "Ale we wtorek, kiedy prezydent Polski pomimo ostrego sprzeciwu ze strony historyków, izraelskiego rządu i innych, podpisał ustawę (...), stał się on źródłem gniewu" - ocenia.

Według "NYT" "wśród wielu Polaków, również tych będących w opozycji wobec rządzącej partii PiS, panuje powszechne przekonanie, że doświadczenie wojenne narodu, będącego ofiarą i stawiającego opór, nie jest odpowiednio przedstawiane i nie jest prawidłowo rozumiane".

We wtorek prezydent Duda podpisał nowelizację ustawy o IPN, która przewiduje karę więzienia lub grzywny za "publiczne i wbrew faktom" przypisywanie polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialności lub współodpowiedzialność za zbrodnie Trzeciej Rzeszy, inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne. Karane ma być też "rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni".

Duda zapowiedział zarazem, że ustawę - która po jego podpisie wejdzie w życie - skieruje w trybie następczym do TK, by ten orzekł, czy nowelizacja nie ogranicza wolności słowa w sposób nieuprawniony i by zbadał kwestię tzw. określoności przepisów prawa.