"Po upadku komunizmu w Polsce w 1989 roku (...) naukowcy, liderzy ruchów społecznych i niektórzy wysokiej rangi politycy pisali i mówili z odwagą i uczciwie o mało znanych niegdyś aspektach (historii), dotyczących zagłady polskich Żydów podczas II wojny światowej" - pisze brytyjski dziennik, komentując nowelizację ustawy o IPN.

"Teraz takie wysiłki mogą zostać przesłonięte przez burzę kontrowersji, związaną z podjętą przez polski rząd próbą penalizacji stwierdzeń, w których wspomina się o udziale Polaków w okrucieństwach nazistów" - pisze "FT".

Dziennik ocenia, że przyjęcie noweli ustawy przez Sejm już "wyrządziło krzywdę" Polakom, odnawiając "stare stereotypy" i powodując napięcia polityczne, które utrudniają "trzeźwą ocenę faktów historycznych oraz motywów, jakimi kierował się konserwatywno-narodowy polski rząd promując podjęcie tego kroku".

"FT" pisze, że polscy politycy mają rację walcząc ze sformułowaniami typu "polskie obozy śmierci". "Bez dyskusji miejsca te były nazistowskimi obozami na terenie Polski" - podkreśla gazeta.

Ocenia jednak krytycznie pewne zapisy znowelizowanej ustawy, włącznie z tymi, które dotyczą zaprzeczania zbrodniom, jakie na Polakach popełnili Ukraińcy w połowie lat 40. XX wieku.

"FT" przypomina, że w 2001 roku polscy "nacjonaliści zaatakowali Jana Grossa, urodzonego w Polsce profesora Uniwersytetu Princeton, gdy opublikował książkę +Sąsiedzi+ dokumentującą mord (...) w Jedwabnem. (...) Ale w 60. rocznicę tego szaleństwa ówczesny polski prezydent Aleksander Kwaśniewski oficjalnie przeprosił za to w imieniu narodu polskiego".

"Takie kroki pokazują najlepszą stronę postkomunistycznej Polski - dojrzałego społeczeństwa, które jest wystarczająco pewne siebie, by skonfrontować się z trudnymi prawdami o historii" - konstatuje dziennik.

Teraz "nowa ustawa zdaje się ukazywać rząd, który (...) nie obawia się eksploatować wątków nacjonalistycznych dla swych korzyści politycznych" - konkluduje "FT".

Sejm przyjął w piątek nowelizację ustawy o IPN, która wprowadza karę grzywny lub karę do trzech lat więzienia za słowa "polskie obozy śmierci". Ustawa trafi teraz do dalszego procedowania w Senacie.

Zgodnie z ustawą, każdy kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne - będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech. Taka sama kara grozi za "rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni". (PAP)

fit/ mal/ agz/