statystyki

Głupota rozgrzesza Trumpa

autor: karolina lewestam13.01.2018, 13:00
Czyżby w życiu Trumpa nadszedł moment, gdy osobiste poniżenie o plotkarskim charakterze jest lepszą prasą niż rzetelny raport z działań obecnej administracji?

Czyżby w życiu Trumpa nadszedł moment, gdy osobiste poniżenie o plotkarskim charakterze jest lepszą prasą niż rzetelny raport z działań obecnej administracji?źródło: PAP
autor zdjęcia: SHAWN THEW

 Kto słabo czyta? Kto tak boi się otrucia, że wciąż je żarcie z McDonalda? Kto godzinami narzeka znajomym przez telefon, że świat jest niemiły, gapiąc się przy tym w trzy telewizory? Kto ma zwykle taką opinię jak ostatnia osoba, z którą rozmawiał? O kim prawie wszyscy współpracownicy mówią, że jest „jak dziecko”, a koledzy, wznosząc oczy do góry, wzdychają „Co za idiota”? Kto dostał pracę, a wcale jej nie chciał? No kto?

Donald Trump, proszę państwa, prezydent Stanów Zjednoczonych, lider wolnego świata. Tak przynajmniej twierdzi dziennikarz Michael Wolff w swojej wydanej dokładnie tydzień temu książce „Fire and Fury: Inside the Trump White House”, pełnej szokujących tez, demaskatorskich cytatów i smakowitych anegdot. Książka tak przekonująco rysuje portret prezydenta jako rozkapryszonego dzieciaka półanalfabety, że w mediach wznieciła, zgodnie z tytułem (nawiązującym zresztą do gróźb Trumpa wobec Korei Północnej), ogień i gniew. Lewica ma wreszcie dowód na niezdatność uporczywego Nerona, ostateczne potwierdzenie, że to ona jest mądra, a Trump głupi – nie to, żeby demokratów trapiły jakieś w tym względzie wątpliwości, ale w końcu nawet Galileusz się cieszył, jak mu ciało stałe spadło z wieży dokładnie tak, jak to sobie wyliczył. Prawica jest podzielona. Wolff twierdzi, że na poparcie wszystkich cytatów posiada taśmy; proces sprawdzania faktów na razie idzie mniej więcej po jego myśli (większość wykrytych nieścisłości jest na poziomie „Ten i ów nazwał Trumpa kretynem, a nie, jak pisze Wolff, idiotą”); nawet ci, którzy dyskutują z pojedynczymi faktami, przyznają, że książka ona, jak to się mówi, „narracyjnie prawdziwa”. Uznać więc, że wariat, czy dalej brnąć w szaleństwo, mając nadzieję, że w końcu znajdzie się gdzieś jakaś metoda? Sam Trump żądał wstrzymania publikacji, a gdy przyspieszyło to tylko udostępnienie książki, na Twitterze wyjaśniał, jak na mędrca przystało: „W rzeczywistości największymi moimi atutami w życiu była stabilność umysłowa i bycie, no wiecie, bardzo inteligentnym”. A więc burza, krzyki, furia, pożar wiadomo gdzie. Zresztą Wolff, nieślubny owoc związku dziennikarskiego intelektualizmu z tabloidowym padlinożerstwem, właśnie na taki efekt liczył; w końcu reklamował swoje dzieło, mówiąc: „Moja książka obali administrację Trumpa”.

Ciekawe są te opowieści z trzewi Białego Domu. Seksu niewiele, a czyta się co najmniej, jakby dali człowiekowi nagrania z sypialni Marilyn Monroe. Ale jeszcze ciekawsze jest to, że Wolff, jak się zdaje, nieco przeszarżował z reklamą. Po siedmiu długich dniach administracja Trumpa jak trwała, tak trwa, z wciąż dziwnie pogodnym Mikiem Pence’em uśmiechającym się zza prawicy szefa – i, o dziwo, nie zanosi się na rychły krach. W Stanach mało która rzecz tego kalibru co wydanie skandalizującej książki o prezydencie, dzieje się ot, tak sobie. Czemu książka Wolffa w ogóle powstała, dlaczego wyszła akurat teraz? I czy może to być częścią większego planu? A jeśli tak, to czyjego? Komu książka może pomóc?

Komu klauna, komu

Na pierwszy rzut oka całej masie ludzi. Tym republikanom, którzy od dawna śnią o impeachmencie. Demokratom, oczywiście. Także w przewrotny, nieoczekiwany sposób: ponieważ książka w zasadzie sankcjonuje telewizyjną proweniencję Trumpa, narzekając nie na samo gwiazdorstwo, tylko na umysłowe ograniczenia gwiazdora, może na tym skorzystać celebrytka od sensu życia i przepisów na sałatę Oprah Winfrey. Jej kandydaturę – o, nieba! – Partia Demokratyczna zaczęła już delikatnie sugerować elektoratowi i monitorować reakcje, mając najwyraźniej nadzieję wypalić ranę zadaną narodowi przez klauna z reality TV żelazem promującej diety cud szamanki z talk-show. Jej kandydatura, ocenił związany z kampanią Obamy Brad Anderson, jest może „niepoważna”, ale przecież „polityka jest teraz niepoważna”. Wolff jeszcze dokłada do pieca tej komedii absurdu, torując drogę najpierw Oprah, a potem, kto wie, może Myszce Miki.

Wbrew pozorom nieźle na tej publikacji może wyjść też Jarvanka, czyli duet Ivanka Trump i jej mąż Jared Kushner. Autor, owszem, traktuje ich bezlitośnie, wskazując na koniunkturalność, karierowiczostwo i brak doświadczenia czy oskarżając o próby ochrony własnych interesów przez kontrowersyjne zwolnienia – jednak jakoś tam rehabilituje ich w oczach rodzimej nowojorskiej elity, pokazując parę jako jedyną demokratyczną siłę w konserwatywno-nacjonalistycznym Białym Domu. A dla manhattańczyków nic nie liczy się tak, jak opinia Manhattanu. Co ważne, to w książce Wolffa możemy po raz pierwszy przeczytać, że Ivanka chce być pierwszą kobietą prezydentem – Bannon nabija się z tego pomysłu, Wolff z nim, a my z Wolffem, ale wiemy już z doświadczenia, że ktoś takie rzeczy pierwszy powiedzieć musi, a im wcześniej się powie, tym szybciej konieczna fala śmiechu się przetoczy.


Pozostało jeszcze 76% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (5)

  • Bert(2018-01-13 14:26) Zgłoś naruszenie 164

    Słuchajta ludzie ! karolinka lewaniestąd jest w posiadaniu miarki, żeby zmierzyć mądrość lub głupotę prezydenta USA Trumpa. Idźta do niej to Was oświeci!

    Odpowiedz
  • obserwator(2018-01-15 13:45) Zgłoś naruszenie 81

    a kto lub co rozgrzesza za głupoty autorkę tego artykułu

    Odpowiedz
  • Nevada boy(2018-01-16 04:27) Zgłoś naruszenie 53

    Wydana ksiazka to kolejny zaprogramowany atak lewactwa na Trumpa,gdyby autorka artykulu ******** chociaz 48 h w USA ogladajac programyTV a wszczegolnosci NBC,MSNBC I inne znane stacje,szybko przekonala by sie ile jadu ,pmyj I fake news wylewa sie codziennie na czlowieka ktory chce postawic Ameryke na nogi ,P.O. dwoch kadencjach rzadow lewaka Obamy,Trump jako jedyny chce wreszcie uporzadkowac nabrzmialy od dziesiecioleci problem milionow nielegalnych,Chce dac prace Amerykanom,a nie Chinczykom,czy Hindusom,Chce powrotu amerykanskich biznesow do US. Trump to prezydent na miare Reagana,,siega do starych wartosci chrzescijanskich I pierwszych pielgrzymow zasiedlajacych te ziemie,co dzisiejsze lewactwo nie moze scierpiec,stad nieustanne ataki ,opluwanie I fake news na czlowieka ktory chce ,,Make America Great Again

    Odpowiedz
  • kolo(2018-01-16 10:22) Zgłoś naruszenie 42

    lewe coś tam buty mu możesz czyścić

    Odpowiedz
  • grizzli(2018-01-17 10:12) Zgłoś naruszenie 00

    Treść artykułu w pełni uzasadnia decyzję o niekupowaniu abonamentu

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie