74-stronicowy projekt o Sądzie Najwyższym przedstawiała podsekretarz stanu w kancelarii prezydenta Anna Surówka-Pasek. - Radykalizm reformy nie jest celem samym w sobie; wynika z przekonania o konieczności uwrażliwienia środowiska sędziowskiego na potrzeby obywateli - powiedziała, przedstawiając projekt.

Anna Surówka-Pasek

Anna Surówka-Pasek

źródło: PAP

- Przedłożony projekt oparty jest na wnikliwej diagnozie rzeczywistych problemów kadrowych, kompetencyjnych, organizacyjnych i funkcjonalnych Sądu Najwyższego zaproponowana reforma waży wartości konstytucyjne tak, aby przedłożone rozwiązania były radykalne na tyle, na ile jest to możliwe przy przestrzeganiu obowiązującej konstytucji - zaznaczyła Surówka-Pasek.

Podkreśliła, że radykalizm tej reformy "wynika z głębokiego przekonania projektodawcy o konieczności uwrażliwienia środowiska sędziowskiego na potrzeby i trudności obywateli, którzy zwracają się do sądów po to, żeby uzyskać realne wsparcie w swoich sprawach, sprawiedliwe rozstrzygnięcie spraw, z którymi się zwracają".

Jak zaznaczyła Surówka-Pasek lipcowe weto nie oznaczało, iż prezydent nie podzielił wówczas "diagnozy wskazującej, że polskie społeczeństwo zdecydowanie w większości źle lub bardzo źle ocenia funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości w naszym kraju". - Nie ma wątpliwości, że przekonanie o konieczności dokonania reformy władzy sądowniczej jest powszechne, przez co należy w pełni podzielić pogląd o potrzebie reformy polskiego sądownictwa - powiedziała.

- Założeniem każdej reformy powinno być przybliżenie sądów obywatelom. Konieczna jest likwidacja nierzetelności, stronniczości, braku niezawisłości i biurokratyzacji - mówiła prezydencka minister. Surówka-Pasek dodała, że "trzeba wyplenić lekceważące lub wręcz pogardliwe odnoszenie się przez sędziów do uczestników postępowań, na co bardzo często zwracają uwagę fachowi pełnomocnicy". Podkreśliła, że reforma jest konieczna.

Prezydent Andrzej Duda złożył ten projekt w końcu września br. W lipcu zawetował nową ustawę o SN i nowelę ustawy o KRS, wytykając im m.in. częściową niekonstytucyjność. Zapowiedział wtedy, że w ciągu dwóch miesięcy przedstawi własne projekty. Uzasadniając weto, Duda wskazał że "wpływ Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego na działalność SN byłby ogromny; uprawniona jest obawa przed zagrożeniem dla niezależności tego sądu i jego autorytetu w społeczeństwie".

Poseł PiS Stanisław Piotrowicz, odnosząc się do projektu o SN powiedział, że jego klub ma do projektu pewne uwagi, ale przedstawi je podczas posiedzeń komisji. - Generalnie zgadzamy się z koniecznością reformy sądownictwa - stwierdził. - PiS opowiada się za dalszymi pracami w sprawie prezydenckiego projektu nowej ustawy o Sądzie Najwyższym.

Stanisław Piotrowicz

Stanisław Piotrowicz

źródło: PAP

Zwrócił się też do opozycji, mówiąc, że "konstytucja to nie jest taka książeczka do wymachiwania". Jak powiedział, obywatele - właśnie w myśl Konstytucji RP - mają prawo do sprawiedliwego rozpatrzenia swej sprawy przez bezstronny - co podkreślił - "bezstronny i niezawisły sąd". Wspomniał w tym kontekście o "sędziach na telefon" i "rozgrzanych sędziach" oraz o "dobieraniu składów sądzących przez prezesów".

Piotrowicz przypomniał też zapis konstytucji, że przy zmianach ustroju sądów można przenosić sędziów w stan spoczynku. - Reforma proponowana przez pana prezydenta pozostaje w zgodzie z konstytucją i w zgodzie z zasadami demokracji - oświadczył poseł PiS.

- Demokracja to system rządów i forma sprawowania władzy, w której źródło władzy stanowi wola większości obywateli" - oświadczył. "Z woli większości obywateli został wyłoniony ten parlament - dodał Piotrowicz, przy okrzykach z ław opozycji.

Poseł podkreślił, że reforma wymiaru sprawiedliwości jest oczekiwana społecznie. - Ludzie uskarżają się na jego wadliwe działanie - dodał Piotrowicz.

Po jego wystąpieniu poseł PO Borys Budka zwrócił uwagę, że Straż Marszałkowska interweniowała wobec przysłuchującej się obradom publiczności. Jak mówił, chodziło o koszulki z napisem "Konstytucja", które mieli mieć niektórzy z gości. Poprosił o wyjaśnienie tej sprawy.

PO: Sądu Najwyższego potrzebujecie, by ułaskawiać kolegów

- Nie możemy się zgodzić na to, że chcecie zniszczyć Sąd Najwyższy - powiedział w dyskusji Kropiwnicki pod adresem posłów PiS. - Jakież wielkie afery były dotyczące SN? Nie było żadnych afer, żadnych afer nie potraficie wskazać. Sąd Najwyższy jest wam potrzebny do ułaskawiania waszych kolegów, którzy mieli wyroki. Chcecie powstrzymywać wyroki panów Kamińskiego, Wąsika i innych - mówił. Jak dodał "to jest makabryczne".

Poseł PO stwierdził, że "mamy dyskutować o projekcie ustawy, o którym już dzisiaj wszyscy wiemy, że jest nieaktualny". Zwrócił uwagę, że nie wiadomo, jaka jest treść poprawek uzgodnionych przez obóz prezydencki i PiS.

Robert Kropiwnicki

Robert Kropiwnicki

źródło: PAP

- Kłócicie się we własnym obozie o to, kto ile weźmie stołków - zarzucił Kropiwnicki.  Chcecie doprowadzić do tego, żeby żona prokuratora krajowego, zastępcy Zbigniewa Ziobry, która została prezesem sądu, została sędzią Sądu Najwyższego - mówił. - Do tego potrzebujecie zmiany ustawy o Sądzie Najwyższym, właśnie po to tworzycie nową izbę, by wsadzić tam swoich kolegów, którzy będą orzekać po waszej linii - mówił poseł Platformy.

W jego ocenie PiS doprowadził do zapaści polskie sądownictwo. Według niego, z 2016 r. zostały trzy miliony nierozpatrzonych spraw, a w 2018 r. tych spraw będą cztery miliony. Kropiwnicki stwierdził, że nieobsadzonych jest 800 etatów sędziowskich, 8 proc. kadry sędziowskiej. - O tym nie dyskutujecie - dodał.

Odnosząc się do wcześniejszego wystąpienia posła PiS Stanisława Piotrowicza powiedział, że "gdy przychodzi w Polsce listopad i zbliża się noc, wychodzą wszystkie ciemne mary i prokurator z PRL zaczyna nas uczyć demokracji". - "To jest hańbiące dla tej izby - mówił Kropiwnicki.

Poseł PO Robert Kropiwnicki poinformował, że Platforma Obywatelska będzie się opowiadała za odrzuceniem projektu. Podobnie uczyni Nowoczesna. Klub Kukiz'15 zapowiedział, że zagłosuje za przyjęciem projektu. Przedstawiciel PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zauważył, że "zmiana zaprezentowana dzisiaj nie spełnia oczekiwań". Poinformował, że jego klub zagłosuje za odrzuceniem prezydenckiego projektu. Wniosek o odrzucenie prezydenckiego projektu ustawy o Sądzie Najwyższym złożyło także koło poselskie Unii Europejskich Demokratów; za skierowaniem prezydenckich propozycji do dalszych prac legislacyjnych opowiedziało się z kolei koło Wolni i Solidarni.

PSL: Projekt napisany według zasady "partia rządzi, partia sądzi"

- Gdy pan prezydent wetował ustawy (o SN i KRS) w lipcu tego roku, wszyscy, wraz z milionami obywateli, biliśmy mu brawo. Miał szansę zaprezentować ustawy, które w autentyczny sposób zmienią wymiar sprawiedliwości - ten, który jest najbliżej naszych rodaków: sądy rejonowe, okręgowe, czy apelacyjne. Niestety ta zmiana zaprezentowana dzisiaj nie spełnia tych oczekiwań - ocenił Kosiniak-Kamysz.

- To nie jest więcej sprawiedliwości w wymiarze sprawiedliwości, to jest więcej obozu władzy w wymiarze sprawiedliwości. Ta zmiana jest napisana według zasady: "partia rządzi, partia sądzi" - podkreślił szef Stronnictwa, wskazując na liczne - według niego - wady prezydenckiej propozycji. Jego zdaniem, projekt nie usprawnia działania sądów.

Kosiniak-Kamysz zarzucił autorom projektu dyskryminację ze względu na wiek a także chęć przeprowadzenia czystki politycznej w SN. Przekonywał, że Sąd Najwyższy jest obecnie "najbardziej zdekomunizowanym sądem w Polsce". - Na ponad 80 sędziów orzekających dzisiaj w Sądzie Najwyższym, tylko jeden orzekał tam w czasach PRL. 40 proc. w ogóle nie orzekało w PRL. Kogo wy chcecie dekomunizować? - pytał polityk PSL. - Wy komunizujecie ten sąd, a nie dekomunizujecie - dodał.

 Przekonywał też, że Polacy oczekują prawdziwej reformy sądownictwa a nie "udawanej i obłudnej".

"Konflikt wewnątrz obozu władzy"

Wniosek o odrzucenie projektu o SN złożył w imieniu UED Michał Kamiński. Jak uzasadniał, prezydenckie propozycje są częścią kolejnego rozdziału "zabierania Polakom demokracji". - Nie pozwolimy wam zmienić ustroju, bo ten ustrój, choć niedoskonały, był ustrojem, który zapewnił Polakom najlepsze 25 lat w ostatnich kilkuset latach historii; i tego koła historii nie pozwolimy wam odwrócić - mówił, zwracając się do posłów koalicji rządzącej.

Ocenił jednocześnie, że złożone przez prezydenta Andrzeja Dudę propozycje świadczą o tym, że "wszyscy, którzy łudzili się, że prezydent Rzeczypospolitej stanął na straży wartości demokratycznych i dlatego zawetował ustawy, nie mieli racji". - Dzisiaj widzimy to bardzo wyraźnie, że nie był to spór o istotę, spór o wolność, spór o wymiar sprawiedliwości; była to po prostu personalna przepychanka. To wszystko jest konflikt wewnątrz obozu władzy - stwierdził Kamiński.

Pozytywnie do prezydenckiego projektu ustawy "jako całości" odniósł się z kolei reprezentujący WiS Ireneusz Zyska.

- Wprowadza on rozwiązania, które w naszej ocenie zwiększą efektywność i przejrzystość postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów i przedstawicieli innych zawodów prawniczych; umożliwią udział w orzekaniu czynnikowi społecznemu oraz zmienią wewnętrzną strukturę SN w sposób niezagrażający jego stabilności" - ocenił Zyska. Zaapelował jednocześnie do wszystkich środowisk politycznych, społecznych, przedstawicieli środowisk prawniczych o udział w merytorycznej, pozbawionej inwektyw dyskusji nad prezydenckimi propozycjami.

Gdzie jest prezydent?

Podczas debaty posłowie pytają m.in. dlaczego na sali obrad nie ma autora projektu - prezydenta Andrzeja Dudy. Do godz. 20. pytania zadało ok. 40 posłów. Są to głównie posłowie Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej.

Zarówno posłowie Platformy, jak i Nowoczesnej oraz PSL zauważyli, że de facto nie są znane proponowane rozwiązania dotyczące Sądu Najwyższego, ponieważ nie zostały ujawnione - uzgodnione pomiędzy ośrodkiem prezydenckim a PiS - poprawki do projektu.

Michał Szczerba

Michał Szczerba

źródło: PAP

Politycy opozycji mówili też, że proponowane w projekcie zmiany nie mają na celu poprawy wymiaru sprawiedliwości, ponieważ - ich zdaniem - celem Prawa i Sprawiedliwości jest przejęcie kolejnej instytucji. Powracał także zarzut upolitycznienia Sądu Najwyższego.

Kontrowersje wzbudziło zachowanie posła Platformy Michała Szczerby, który nazywając projekty prezydenckie o SN i KRS "bujdą na resorach", rzucił pliki kartek z projektami na podłogę. Pouczony przez wicemarszałek Sejmu Małgorzatę Kidawę-Błońską (PO) podniósł je. Następnie posłowie PiS zaczęli krzyczeć: "Przeproś panią". Prowadząca obrady ogłosiła przerwę, po której powrócono do rozpatrywania projektu.

Piotr Kaleta

Piotr Kaleta

źródło: PAP

Atmosfera w Sejmie jest gorąca. Poseł Piotr Kaleta z PiS wniósł na mównicę pieluchę, którą zaoferował Michałowi Szczerbie. Nazwał go "szczeniakiem". - Można odnieść wrażenie, że prezydent zawetował te ustawy po to, by dać wam czas do refleksji. A wy właśnie powielacie to, co było w debacie to samo, co było kilka miesięcy temu - mówił, dodając w stronę opozycji: - Nie wprowadzacie żadnej nowej jakości.

Zofia Romaszewska: Bardzo poważnie traktuję mój kraj

- Należało wreszcie zainteresować się sprawą sądów - mówiła w trakcie debaty doradczyni prezydenta Zofia Romaszewska. Wyraziła nadzieję, że sądy zostaną zreformowane, bo - jak mówiła - "tam rzeczywiście jest do zreformowania bardzo, bardzo, bardzo dużo".

Zofia Romaszewska

Zofia Romaszewska

źródło: PAP

Romaszewska zabierając głos podczas pierwszego czytania prezydenckiego projektu ustawy o Sądzie Najwyższym wskazała, że odpowiada posłowi PO Rafałowi Grupińskiemu.

Polityk Platformy wcześniej zwrócił się do Romaszewskiej z pytaniem, dlaczego wspierając prezydenta w "ważnych i istotnych wetach" firmuje projekt ustawy, który - jak mówił - narusza demokrację i pozwala wpływać na przyszłe wyniki wyborów. - Dlaczego niektórzy ludzie, niezwykle zasłużeni dla naszej wolności, znajdują się po tamtej stronie muru, po tamtej stronie historii? - pytał.

- Po której stronie jesteśmy to wymagało bardzo wielu komponentów, bo poprzednia strona posiadała bardzo też rozliczne wady. Nie powiem, żeby ta ich nie miała, natomiast nie zmienia to postaci rzeczy, że należało wreszcie zainteresować się sprawą sądów - odpowiedziała Romaszewska.

- Ktoś tu powiedział przede mną, że wszyscy będą nieuczciwi, że z pewnością wszystko fatalnie wyjdzie, że wymienią wszystkich sędziów. Skąd to państwo wiedzą? - pytała.

- Z punktu widzenia tzw. polityków rozumiem, że każdy uważa się i kogoś za oszusta i to jest dla mnie strasznie nieprzyjemne, bo ja bardzo poważnie traktuję mój kraj i mam nadzieję, że te sądy zreformujemy, bo tam rzeczywiście jest do zreformowania bardzo bardzo bardzo dużo - powiedziała doradczyni prezydenta.

Odpowiadając na pytania posłów, prezydencka minister Anna Surówka-Pasek mówiła, że według projektu nie następuje ograniczenie ustrojowej roli SN, o czym mówiła opozycja. Stwierdziła też, że dziś jest 15 sędziów SN, którzy byli do końca członkami PZPR oraz jedna osoba, która była w PZPR, ale potem przeszła do opozycji. Zaznaczyła ponadto, że "nie wie, jakie poprawki złożą posłowie" do prezydenckiego projektu.

Po udzieleniu przez prezydencką minister odpowiedzi na poselskie pytania, zakończyło się pierwsze czytanie prezydenckiego projektu ustawy o SN. Prowadząca obrady wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska poinformowała, że głosowanie w związku ze złożonymi podczas środowej debaty wnioskami o odrzucenie projektu odbędzie się w bloku głosowań. Blok taki planowany jest na piątek rano.