Zdaniem wenezuelskiego parlamentu kontrolowanego przez opozycję, ale całkowicie zmarginalizowanego przez prezydenta Nicolasa Maduro, który praktycznie przekazał jego kompetencje niedawno wybranemu Narodowemu Zgromadzeniu Konstytucyjnemu, ustawa zmierza - wbrew temu, co głosi jej preambuła - do zamknięcia ust opozycji.

W pierwszym artykule nowej ustawy czytamy, że ma ona "przyczynić się do stworzenia warunków niezbędnych do zagwarantowania różnorodności, tolerancji, wzajemnego szacunku obywateli oraz wykorzenienia wszelkiej nienawiści, pogardy, wrogości, dyskryminacji i przemocy", a także "faszyzmu".

Według opozycyjnych deputowanych, których opinie przytacza hiszpańska agencja EFE, najistotniejszy w ustawie jest jej artykuł 20. Stwierdza on: "Kto publicznie zachęca do nienawiści, dyskryminacji i przemocy przeciwko osobie lub gronu osób (...) zostanie ukarany więzieniem od 10 do 20 lat".

Daje on kontrolowanemu przez rząd aparatowi wymiaru sprawiedliwości możność całkowitego "wyciszenia" opozycyjnych mediów.

Karą więzienia oraz niezwykle wysokimi grzywnami zagrożone jest bowiem wyrażanie opinii "nawołujących do nienawiści" za pomocą "jakiegokolwiek medium publicznego". Medium rozpowszechniające takie opinie może być ukarane mandatem o równowartości do pół miliona dolarów, według obecnego kursu wenezuelskiego boliwara. Wysokość tych kar będzie rosła według wskaźników inflacji, która w tym roku wyniosła do końca października 336 proc.

Jeśli chodzi o media elektroniczne, mają one szanse uniknąć zapłacenia kary za publikację treści "nawołujących do nienawiści" pod warunkiem ich usunięcia w ciągu 6 godzin od zamieszczenia.

Autorzy "Ustawy przeciwko nienawiści" wyrazili nadzieję, że położy ona kres działalności "ekstremistycznych sektorów opozycji", którą obciążają winą za śmierć ponad 120 osób, zabitych podczas masowych ulicznych protestów opozycji. Wstrząsały one krajem od kwietnia do lipca tego roku.(PAP)