statystyki

Hadaj: Lud powie weto jeszcze wiele razy

autor: Marcin Hadaj06.08.2017, 17:00
Marcin Hadaj

Marcin Hadajźródło: GazetaPrawna.pl

Protesty w obronie sądów to wstęp. Na miejscu polityków PiS już dziś zastanawiałbym się, jak spiłować kanty innym kontrowersyjnym ustawom zapowiadanym na jesień. Choćby tej o dekoncentracji w mediach. Hashtag #wolnośćsłowa jeszcze dobitniej bije po oczach niż #3razyweto.

Reklama


Demokracja bezpośrednia właśnie się w Polsce zrealizowała. Tysiące ludzi na ulicach, teoretycznie obojętnych wcześniej na to, co i jak robi PiS, z obojętnością zerwało. Po dwóch tygodniach protestów prezydent zawetował dwie z trzech kontrowersyjnych ustaw mających, według PiS, zreformować wymiar sprawiedliwości. Według demonstrujących oraz znacznej części środowiska prawniczego projekty te miały z reformą tyle wspólnego, co krzesło z krzesłem elektrycznym – bo oddawały sądy wprost w ręce polityków. Łamały do tego konstytucję oraz zasady klasycznego monteskiuszowskiego trójpodziału władzy. Wizerunkowo cofały Polskę do lat 80., kiedy prawo uchwalano, nie przejmując się standardami, a władza i tak w praktyce interpretowała je jak chciała, jeśli służyło to interesom Polski Ludowej.

Pomijając ten spór (pisaliśmy o nim obszernie w DGP), na uwagę zasługuje fakt niebywale znamienny. Dzisiejsza ludowa Polska, wolni i świadomi swojej siły obywatele pokojowymi, ale konsekwentnymi protestami udowodnili, że bycie suwerenem nie polega jedynie na możliwości korzystania z prawa głosu w wyborach co 4 lub co 5 lat. Przeciwnie, opiera się na stałym, codziennym nadzorze nad klasą polityczną. To znak, że piekło zamarzło: w Polsce urodziło się społeczeństwo obywatelskie. Kapitał społeczny, którego tak nam brakowało przez ostatnie 30 lat, kiedy każdy zajęty był sobą, ma szansę wyrosnąć na tej bazie bardzo bujnie.

Zgodnie z definicją demokracja bezpośrednia to system polityczny, w którym wszyscy uprawnieni obywatele decydują o konkretnych sprawach, oddając głosy w referendach. To narzędzie pozwala obywatelom w sposób formalny, ujęty w konstytucji i ustawach, realizować w okresach między wyborami prawo do czynnego wpływu na rzeczywistość społeczną lub polityczną. Artykuł 125 pkt 1 Konstytucji RP z 1997 r. mówi, że „w sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa może być przeprowadzone referendum ogólnokrajowe”.

W niektórych systemach polityczno-prawnych istnieje dodatkowo instrument wyrażenia sprzeciwu wobec rozwiązań w obowiązującym systemie prawa. To instytucja weta ludowego. Stosowana jest przeciwko uchwalonemu już aktowi prawnemu i oznacza, że określona prawnie liczba obywateli chce uchylenia tego prawa, czyli derogacji. Po raz pierwszy weto ludowe wprowadzono do systemu prawnego szwajcarskiego kantonu St. Gallen w 1831 r. Dziś funkcjonuje również m.in. we Włoszech i w niektórych stanach USA. To rozwiązanie zakłada, że ustawodawca po kontroli kryterium formalnego wniosku o weto (czy liczba osób, które go podpisały, jest wystarczająca), w oparciu o przepisy prawa oraz kryterium merytoryczne (czy ustawa może być poddana pod głosowanie ludowe, wyjątki dotyczą zwykle konstytucji oraz ustawy budżetowej), ma obowiązek zorganizować specjalne referendum w tej sprawie. Głosowanie polega na wyrażeniu poparcia lub sprzeciwu odnośnie do kwestionowanego prawa. Wynik ma zwykle charakter wiążący dla organów państwa, a odrzucona ustawa traci moc.

W Polsce rolę weta odgrywa referendum lokalne w sprawie odwołania organów stanowiących samorządu terytorialnego. Ostatnią głośną inicjatywą w tej sprawie była próba doprowadzenia do dymisji prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz w 2013 r. Referendum było jednak niewiążące z uwagi na zbyt małą liczbę głosów (podobnie jak w plebiscytach ogólnopolskich, aby było ono ważne, istotna była liczba oddanych głosów; musiało zagłosować trzy piąte wyborców, którzy uczestniczyli w wyborze prezydent Warszawy w 2010 r. – do ważności zabrakło około 45 tys.).


Pozostało jeszcze 67% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Reklama

Komentarze (5)

  • Bert(2017-08-06 19:27) Zgłoś naruszenie 127

    Hadaju, te parę tysięcy co figlowało na ulicach przez tydzień, to naprawdę nie jest żaden lud. Lud cierpliwie czeka na obiecaną przez PIS czystkę w zdemoralizowanym wymiarze sprawiedliwości. A jak się nie doczeka, to dopiero będzie się działo.

    Odpowiedz
  • mam ten kraj w tyle(2017-08-06 17:13) Zgłoś naruszenie 81

    Idiota

    Odpowiedz
  • Krys.(2017-08-07 01:48) Zgłoś naruszenie 57

    Na ulicach to same UBEKI a nie jakis tam lud.Z astanuwz. sie facet co mowisz

    Odpowiedz
  • Pan Murzyński - Filipiński(2017-08-06 18:14) Zgłoś naruszenie 22

    Tak za bardzo nie wiem co napisać, bo nie wiem jakiego środka pan dziś nadużył. Jak rozumiem został pan ,zwolennikiem Kukiz15, żąda pan by wynik referendum zobowiązywał obligatoryjnie rządzących do jego przestrzegania, zniesienia progów pewnie też, zlikwidowania list partyjnych i głosowania na konkretnych ludzi itd. Jednym słowem "Należy państwo oddać obywatelom". Oczywiście zapomniał pan, że tego wszystkiego w naszym systemie brak, bo "społeczeństwo jest. niedojrzałe", na referenda zaś "nie ma co chodzić, bo w ładną pogodę lepiej zrobić grilla, lub odpocząć na łonie przyrody". Będę śledził z zaciekawieniem jak długo ten stan świadomości będzie się u pana utrzymywał, mam nadzieję, że już na zawsze, nawet wtedy gdy Totalna Amnezja przejęła by władzę

    Odpowiedz
  • Suweren(2017-08-06 19:30) Zgłoś naruszenie 15

    Tak to jest jak ktoś wchodzi do mojego ogrodu i chce to niszczyć. Ja takiego szkodnika pogonię

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Reklama