Rada Miasta Białystok zrobiła to 5 października ub. roku; głównym powodem był brak absolutorium za 2015 rok. Jednak w wypowiedziach wnioskujących o to radnych PiS, padały też zarzuty dotyczące np. braku inwestycji, nadzoru nad miejskimi spółkami, czy złego zarządzania oświatą i braku ładu urbanistycznego w mieście.

Decyzja zapadła głosami radnych PiS, którzy mają większość w radzie i są w opozycji do prezydenta. Biorąc pod uwagę wszystkie składniki wynagrodzenia, prezydent Białegostoku zarabiał dotąd ok. 13 tys. zł brutto miesięcznie. Obniżka, o której zdecydowali radni, to w sumie 3,8 tys. zł brutto.

Przed sądem Tadeusz Truskolaski domaga się nie tylko przywrócenia wcześniejszego poziomu zarobków, ale i odszkodowania za czas, w którym otrzymuje wynagrodzenie obniżone. Powołuje się przy tym na naruszenie zakazu dyskryminacji ze względu na poglądy polityczne. Uważa bowiem, że jedynym powodem decyzji radnych jest spór polityczny.

Jak mówiła na pierwszej rozprawie w marcu jego pełnomocniczka - to "konflikt polityczny spowodowany negatywnym nastawieniem radnych posiadających większość w radzie miejskiej Białegostoku", z uwagi na poglądy polityczne urzędującego prezydenta.

W piątek sąd przesłuchiwał m.in. radnych PiS, szefów komisji budżetu i finansów oraz komisji rewizyjnej Rady Miasta Białystok.

Przewodniczący tej pierwszej Tomasz Madras mówił, że przy nieudzieleniu prezydentowi absolutorium za 2015 rok, za najważniejsze argumenty uważa te, które dotyczyły niepełnego wykonania planu inwestycji. Podawał z pamięci, że trzynaście inwestycji nie zostało w ogóle zrealizowanych, zaś ok. 70 nie udało się zakończyć i zostały przeniesione na rok kolejny.

"Rada miasta skorzystała z przysługujących jej kompetencji prawnych i obniżyła wynagrodzenie prezydentowi miasta Białegostoku w związku z niewłaściwie wykonywanymi obowiązkami" - powiedział przed sądem Piotr Jankowski, przewodniczący komisji rewizyjnej rady.

Pytany o zasadnicze zastrzeżenia dotyczące budżetu, świadek wymienił np. nierealizowanie zaplanowanych inwestycji oraz nieściągalność przez miasto należności wymagalnych. "Nie są podejmowane działania zaradcze" - mówił Jankowski.

Prezydent nie bierze udziału w posiedzeniach komisji rewizyjnej, magistrat zdawkowo i ogólnikowo odpowiada na interpelacje, relacje prezydenta z radnymi są nieprawidłowe - mówił radny. W jego ocenie, prezydent nie ma chęci współpracy z radą.

Świadek zapewnił, że rozbieżności między radnymi PiS a prezydentem są wyłącznie na poziomie merytorycznym. "Czyli kwestia wiedzy, umiejętności, kompetencji?" - dopytywał przewodniczący składu orzekającego sędzia Tomasz Kałużny. "I oczekiwań mieszkańców" - dodał świadek. Pytany o konkretne oczekiwania mieszkańców, wymienił likwidację bus-pasów na ul. Sienkiewicza.

Na część szczegółowych pytań pełnomocniczki prezydenta Truskolaskiego jednak nie odpowiedział, zasłaniał się niepamięcią lub potrzebą zajrzenia do dokumentów. Chodziło m.in. o opinie na temat budżetu wydane przez Regionalną Izbę Obrachunkową, politykę przestrzenną czy oświatową w mieście.

"Czy na etapie podejmowania uchwały budżetowej możliwe jest stuprocentowe przewidzenie wszelkich wydatków budżetowych miasta?" - pytała pełnomocniczka. Świadek odpowiedział, że odpowiednie planowanie umożliwia przewidzenie wydatków.

Pytany był też przez nią np. o to, czy i w jaki sposób reprezentowany jest w organach rady miasta, klub radnych Tadeusza Truskolaskiego (startował on w wyborach z własnym komitetem, w 28-osobowej radzie klub ma czworo radnych). Pojawił się też wątek, podjętej przez regionalny zjazd PiS w listopadzie ub. roku, uchwały tej partii krytycznej wobec polityki prezydenta miasta Białegostoku.

W przyszłym tygodniu sąd zamierza zakończyć przesłuchania świadków, również zaplanowane są wystąpienia stron i niewykluczone, że zapadnie wyrok. (PAP)