Populistyczna narracja o migracji ma się dobrze w mainstreamie

Nigel Farage
Nigel FarageBloomberg / Andrew Harrer
4 września 2025

Umiarkowani politycy tkwią w błędnym kole, do którego sami dali się wepchnąć populistom. Chcąc zyskać kilka punktów w sondażach, europejscy demokraci licytują się ze skrajnymi formacjami na stanowczość w kwestii migracji

Choć trudno wytyczyć dokładną trajektorię tego, jakim zmianom ulegała w ostatnich latach narracja o migrantach, dwie daty narzucają się same. Pierwsza to kryzys uchodźczy z 2015 r., druga to ponowne objęcie urzędu prezydenta USA przez Donalda Trumpa w 2025 r. Na łamach „The Washington Post” tak o tej paraleli pisze Ishaan Tharoor: „Kiedy Trump po raz pierwszy startował w wyścigu do Białego Domu, hurtowo zapożyczył postulaty europejskiej skrajnej prawicy, która w tamtym czasie protestowała przeciwko napływowi na Stary Kontynent setek tysięcy migrantów – głównie z Syrii i Afganistanu. Trump wykorzystał też atak terrorystyczny w Paryżu z listopada 2015 r., wskazując, że takie niebezpieczeństwo może grozić też Amerykanom. Następnie wezwał do »całkowitego zakazu wjazdu muzułmanów« do USA, co zszokowało waszyngtoński establishment”.

Teraz, jak zauważa dziennikarz, to populiści z Europy wzorują się na amerykańskim przywódcy, z wypiekami na twarzy obserwując, czy uda mu się zrealizować wielki plan aresztowań i deportacji. Proponują też własne rozwiązania skrojone pod lokalny elektorat. Nigel Farage, lider prowadzącej w sondażach partii Reform UK, zapowiedział właśnie, że jeśli obejmie tekę premiera, w ciągu pięciu lat wydali z Wielkiej Brytanii 600 tys. migrantów.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.