Wybory w Niemczech. "Not great, not terrible"

Campaign ahead of federal elections in Germany
epa11904777 Campaign posters of German Chancellor Olaf Scholz (L) of the Social Democratic Party's (SPD) and German Minister for Economic Affairs and Climate Action Robert Habeck (C), candidate for chancellor of the Alliance 90/The Greens (Greens) in Berlin, Germany, 18 February 2025. Germany will hold early federal elections on 23 February 2025, to elect a new Bundestag (parliament). EPA/FILIP SINGER Dostawca: PAP/EPA.PAP/EPA / FILIP SINGER
22 lutego 2025

W najbliższą niedzielę w Niemczech odbędą się przyspieszone wybory. Jak opisać towarzyszący im stan ducha i sondaży? Na myśl przychodzi kwestia wypowiedziana przez Anatolija Diatłowa (w tej roli Paul Ritter) w serialu HBO „Czarnobyl”, czyli: „3.6 roentgen, not great, not terrible” („3,6 roentgenów, nie jest dobrze, nie jest źle”). Te słowa padają już po tym, jak doszło do stopienia prętów, a potem wybuchu całego reaktora, a używany przez obsługę licznik Geigera wskazywał tylko 3,6 roentgenów, bo zabrakło mu podziałki.

W niektórych ostatnich sondażach chadecja (CDU) zeszła tymczasem poniżej 30 proc., a uważana za skrajnie prawicową Alternatywa dla Niemiec (AfD) przekroczyła 20. Zwykle, jak to typowa partia protestu, była przeszacowana, teraz jednak może być inaczej. Po wyborach w USA, udzieleniu poparcia przez Elona Muska, nowych zamachach dokonanych przez migrantów, antyprawicowych demonstracjach lewicy i nerwowych ruchach wokół zaostrzenia prawa migracyjnego, wynik AfD może naprawdę niejednego zaskoczyć. A wielu wyborców może po prostu nie mówić w sondażach prawdy o swoich preferencjach wyborczych, dokładnie tak, jak było przed wyborami w USA.

Poparcie dla AfD

Oczywiście, AfD nie będzie rządzić, będzie jednak z całą pewnością co najmniej drugą najliczniejszą frakcją w Bundestagu. Zdesperowani establishmentowi wyborcy są gotowi na wszystko, byleby zatrzymać marsz skrajnej prawicy do władzy. W większości preferowaliby GroKo, czyli koalicję chadecko-socjaldemokratyczną (mimo że lider SPD Olaf Scholz należy do najbardziej nielubianych kanclerzy w historii), ale może się okazać, że ich deputowani nie wystarczą, by zbudować rząd. Ratunkiem mogłaby być tzw. Kenia, czyli koalicja czarno-czerwono-zielona, ale na taką nie chce się zgodzić konserwatywne skrzydło chadecji pod wodzą Markusa Södera, lidera bawarskiej CSU, siostrzanej partii CDU.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.