Brunatna Austria z domieszką establishmentu? Skrajna prawica może mieć problem

Herbert Kickl, lider prorosyjskiej Austriackiej Partii Wolności
Herbert Kickl, lider prorosyjskiej Austriackiej Partii WolnościPAP/EPA / MAX SLOVENCIK
8 stycznia 2025

Skrajnie prawicowa Austriacka Partia Wolności (FPÖ) ma szansę na objęcie władzy w kraju, ale czekają ją trudne rozmowy o przyszłej koalicji z ustępującą partią rządzącą.

Uważany za jednego z najbardziej kontrowersyjnych austriackich polityków Herbert Kickl w poniedziałek otrzymał misję stworzenia rządu od prezydenta Alexandra van der Bellena. – Nie zrobiłem tego kroku lekkomyślnie – zapewniał prezydent, ogłaszając nominację. Jest ona następstwem nieudanych rozmów koalicyjnych między rządzącą dotychczas Austriacką Partią Ludową (ÖVP) a centrolewicową Partią Socjaldemokratyczną (SPÖ). Impas trwał od końcówki września. Wtedy w wyborach parlamentarnych pierwsze miejsce zajęła skrajnie prawicowa Austriacka Partia Wolności – na ugrupowanie założone przez byłych nazistów oddał głos prawie co trzeci Austriak.

Niewielu chce rządzić ze skrajną prawicą

Mimo zwycięstwa wyborczego FPÖ nie mogła liczyć na kolejkę chętnych do współpracy przy tworzeniu nowego rządu. Partie głównego nurtu, w tym rządząca Austriacka Partia Ludowa pod wodzą ustępującego kanclerza Karla Nehammera, wykluczyły sojusz ze skrajną prawicą. Nie potrafiły się jednak porozumieć wewnętrznie, czego konsekwencjami są rezygnacja Nehammera i desygnowanie na przyszłego kanclerza Kickla. Ten będzie musiał znaleźć koalicjanta. Naturalnym wyborem wydaje się... ustępująca partia rządząca. Jej nowy lider – Christian Stocker – w przeciwieństwie do byłego kanclerza stwierdził, że „nie odmówi rozmów z Austriacką Partią Wolności”. Kiedy na przełomie września i października pisaliśmy w DGP o wynikach austriackich wyborów, jednym z analizowanych rozwiązań było odsunięcie od roli lidera Kickla i mianowanie przez skrajną prawicę innego kandydata na szefa rządu – analogicznie do tego, co miało miejsce w Holandii z Partią Wolności i jej liderem Geertem Wildersem. Dziś wydaje się, że to bardzo mało prawdopodobny scenariusz.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.