Nie ma już śladu po wygładzonej, umiarkowanej wersji Donalda Trumpa z lipca, z okresu po zamachu na jego życie. Na debatę z Kamalą Harris republikanin przywdział swoją gorszą maskę.
Łatwo dawał się prowokować (licytacja na temat tłumów na wiecach), ordynarnie kłamał (gdy mówił, że demokraci opowiadają się za aborcją dzieci już po ich narodzinach), rozwodził się nad absurdalnymi teoriami spiskowymi (gdy stwierdził, że migranci w Springfield w Illinois jedzą koty i psy). To maska gorsza nie tylko dlatego, że takie komentarze są po prostu paskudne i po tylu już latach nudne i przewidywalne. Jest gorsza, bo to dla niego fatalna strategia wyborcza. Tak więc dla tych, którzy kibicują Trumpowi, debata nie przyniosła dobrych wiadomości. Republikanin znów skręca w radykalizm, znów próbuje się wybijać na negatywnych emocjach, co ostatnimi czasy nie przynosiło mu politycznych zwycięstw.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.