Między Bidenem i Netanjahu miłości nie było, nie ma i nie będzie. Trudno połączyć mentalność czy wizerunek dobrodusznego kaznodziei odmieniającego przez wszystkie przypadki słowo „demokracja” z bezlitosnym wobec wrogów wojennym wodzem.
Do niesławnego 7 października sporo udawało się jednak zamieść pod dywan. Za Bidena „Bibi” co prawda nie przechadzał się po Ogrodzie Różanym jak za Donalda Trumpa. Na to nie mógł liczyć. Ale broń z Ameryki szła dalej, a wsparcie w ONZ wciąż było. Nie tylko utrzymano porozumienia abrahamowe, ale były widoki na wielki deal z Arabią Saudyjską, który miał być kampanijnym hitem Bidena.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.