Odbicie Łymanu - Wizerunkowy cios dla Putina

Ukraińcy oczyszczali wczoraj okolice Łymanu z pozostałości po rosyjskich okupantach. Znikała symbolika nawiązująca do przeprowadzonego niedawno pseudoplebiscytu. Wizerunkowo to ogromny cios dla Władimira Putina, który próbował przekonywać świat o nienaruszalności anektowanych terenów i zapewniał o rozpostarciu parasola nuklearnego nad nimi.
Reklama
W tym samym mniej więcej czasie Ukraińcy prowadzili ofensywę na południu. Po prawej stronie Dniepru w kierunku Nowej Kachowki (ta zlokalizowana jest po lewej stronie rzeki), która jest kluczem do zaopatrywania w wodę Krymu. Na razie brakuje potwierdzeń ze strony dowództwa ukraińskiego na temat postępów na tym odcinku.

Kontrofensywa ukraińska - czas na operację na Ługańszczyźnie

Gubernator obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj zapowiedział, że niebawem rozpocznie się operacja również na Ługańszczyźnie. Do tej pory Rosjanie za sukces uznawali domknięcie okupacji nad terenami w administracyjnych granicach tego obwodu. Dziś Ukraińcy planują atak na Swatowe, ważne centrum logistyczne.
– Żduny (od rosyjskiego żdat’ – czekać – red.) się nie doczekają – Siły Zbrojne Ukrainy przyjdą wcześniej: tzw. ŁRL będzie mogła zostać w pełni przyjęta do Federacji Rosyjskiej dopiero w 2026 r. W Starobielsku jest wielu rannych Rosjan, którzy przeżyli Łyman, uciekli do Szczasti – mówił Hajdaj. Data, która pojawia się w wypowiedzi Hajdaja, to jego zdaniem termin, do którego separatystyczna Ługańska Republika Ludowa będzie w okresie przejściowym, zanim uzyska prawa, które przysługują innym podmiotom Federacji Rosyjskiej. Do tego czasu – jak przekonuje – tereny te powrócą do Ukrainy.
Odbity przez Ukraińców Łyman „w składzie” Rosji był dokładnie przez jeden dzień. Jak donosi reporter „New York Timesa”, który był na miejscu – lokalni mieszkańcy nie mieli nawet pojęcia, że przeprowadzono jakieś plebiscyty.

Wojna w Ukrainie - czas na rewanż za rzeź w Iłowajśku

Teraz celem ofensywy ukraińskiej na wschodzie jest wzięcie w okrążenie dużego zgrupowania rosyjskiego i zmuszenie go do poddania się. Taki był plan i wobec Łymanu, ale okupanci salwowali się ucieczką, gdy zrozumieli, w jakim położeniu mogą się znaleźć. Ukraińcom chodzi o rewanż za rzeź w Iłowajśku, do jakiej doszło na początku wojny z separatystami i Rosjanami pod koniec sierpnia 2014 r. 29 sierpnia 2014 r. Rosjanie zapewniali, że oddziały ukraińskie mogą wycofać się bezpiecznie z otoczonego miasta. Gdy te wyruszyły, rozpoczął się chaotyczny ostrzał. Porażka pod Iłowajśkiem doprowadziła do podpisania niekorzystnego dla Kijowa pierwszego porozumienia mińskiego.
Wczoraj były szef CIA gen. David Petraeus skomentował pojawiające się groźby użycia taktycznej broni nuklearnej przez Rosję. Jego zdaniem odpowiedzią Zachodu mogłoby być konwencjonalne uderzenie we wszystkie zgrupowania wojsk rosyjskich w Ukrainie. – Mówiąc hipotetycznie, odpowiedzielibyśmy, kierując kolektywnym wysiłkiem NATO, by zniszczyć każdą rosyjską konwencjonalną siłę, jaką widzielibyśmy lub moglibyśmy zidentyfikować na polu bitwy w Ukrainie, a także na Krymie, oraz każdy okręt na Morzu Czarnym – powiedział w rozmowie ze stacją ABC News. – Użycie broni jądrowej jest już jednak tak straszliwe, że nie mogłoby pozostać bez odpowiedzi – dodał, zaznaczając, że jest to jego prywatna opinia i że nie wyraża poglądów administracji USA. Petraeus nie wykluczył jednak takiego scenariusza, ale ocenił, że nawet taktyczna broń nuklearna nie pozwoli pokonać Ukrainy. – W pewnym momencie (Putin – red.) będzie musiał zdać sobie z tego sprawę. W pewnym momencie musi nastąpić jakiegoś rodzaju początek negocjacji. Wciąż może być jeszcze gorzej dla Putina i Rosji. I nawet użycie taktycznej broni jądrowej na polu bitwy wcale tego nie zmieni – skomentował. ©℗