Ukraina z obawą wyczekiwała tegorocznego Dnia Niepodległości. W przeciwieństwie do obchodów sprzed roku, gdy 30. rocznicy proklamowania niezależności towarzyszyła wielka parada na kijowskim Chreszczatyku, którą na żywo oglądały wielusettysięczne tłumy, tym razem władze zakazały gromadzenia się na ulicach. Powodem były obawy przed rosyjskimi rakietami. Władze spodziewały się, że Kreml wykorzysta święto państwowe, by zintensyfikować ostrzały. Do zamknięcia tego wydania DGP tak się nie stało.

W tym roku 24 sierpnia ze względu na stan wojenny nie był dniem wolnym od pracy. W miastach podjęto dodatkowe środki ostrożności. W Charkowie przez cały dzień obowiązywała godzina policyjna. Z Kijowa wielu mieszkańcow wyjechało, by przeczekać ryzykowny tydzień poza stolicą. Władze ograniczyły się do symbolicznego uczczenia święta. Prezydent Wołodymyr Zełenski z żoną Ołeną położyli wiązanki pod pomnikiem Niebiańskiej Sotni, czyli ofiar rewolucji godności z lat 2013–2014, oraz pod ścianą upamiętniającą poległych na trwającej od ośmiu lat wojnie z Rosją (na zdjęciu). Później para prezydencka wzięła udział w modlitwie za Ukrainę odprawionej w soborze Mądrości Bożej.
– Pół roku temu Rosja wypowiedziała nam wojnę. 24 lutego cała Ukraina usłyszała wybuchy i strzały. I 24 sierpnia miała nie usłyszeć życzeń z okazji Dnia Niepodległości. 24 lutego mówili nam: „nie macie szans”. 24 sierpnia my mówimy: „wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Niepodległości, Ukraino!” – stwierdził Zełenski w orędziu do narodu. – Przez te sześć miesięcy zmieniliśmy historię, zmieniliśmy świat i zmieniliśmy się sami. Teraz dokładnie wiemy, kto jest naszym prawdziwym bratem i przyjacielem, a kto nie jest nawet przypadkowym znajomym. Kto nie stracił dobrego imienia i reputacji, a kto przeżywał, żeby terroryści zachowali twarz. Cały świat dowiedział się, kim są Ukraińcy i czym jest Ukraina. Nikt już więcej o niej nie powie: „to gdzieś tam koło Rosji” – dodał. ©℗