Cena baryłki ropy wynosi ok. 120 dol., a średnio na amerykańskiej stacji za galon (niecałe 4 l) paliwa należy zapłacić 4,85 dol., prawie 2 dol. więcej niż przed rokiem. Większość ekspertów ostrzega, że przy spadku produkcji rosyjskiej ropy nie ma widoków na rychłą poprawę sytuacji na światowym rynku. Tymczasem do wyborów do Kongresu mniej niż pięć miesięcy, a poparcie dla Joego Bidena utrzymuje się na niskim poziomie 40 proc. Zbicie cen paliw dawałoby szansę na poprawę notowań.
Republikanie i amerykańskie lobby naftowe apelują do administracji, by zwiększyć krajową produkcję, zezwalając na więcej odwiertów na Alasce czy w Zatoce Meksykańskiej. Wzywają także do złagodzenia przepisów dotyczących budowy rurociągów, tak by Kanadyjczycy mogli wysyłać więcej surowca na południe. „Ale nawet te inicjatywy – którym sprzeciwiają się ekolodzy i wielu demokratów, gdyż opóźniłyby przeciwdziałanie zmianom klimatu – z początku miałyby niewielki wpływ na rynek. Rozpoczęcie produkcji przez nowe szyby naftowe zajmuje miesiące, a budowa rurociągów nawet lata” – przekonuje „New York Times”.