W Kijowie i Czernihowie na północ od ukraińskiej stolicy noc minęła spokojniej niż poprzednie. Do ostrzałów rakietowych doszło zaś w regionach we wschodniej części kraju: obwodzie dniepropietrowskim i połtawskim.

W obwodzie dniepropietrowskim doszło do 10 ataków rakietowych. Uszkodzone są obiekty infrastruktury. W Połtawie i Krzemieńczuku w obwodzie połtawskim celem ataków również były obiekty infrastruktury. Obwód połtawski leży na wschód od Dniepru, ale nie graniczy z Federacją Rosyjską. Mer Połtawy Ołeksandr Mamaj zaapelował do mieszkańców, by nie publikowali żadnych zdjęć z ostrzałów i "przenigdy nie ignorowali alarmów przeciwlotniczych".

W regionach graniczących z Rosją noc była niespokojna. Charków i jego dzielnice mieszkalne znajdowały się w nocy pod chaotycznym ostrzałem artyleryjskim. Nie ustały ataki w obwodach w Donbasie (ługańskim i donieckim) i w obwodzie chersońskim, przylegającym do anektowanego Krymu. Władze obwodu ługańskiego poinformowały, że w ciągu minionej doby zniszczonych bądź uszkodzonych zostało 31 budowli, w tym 27 domów mieszkalnych.

Reklama

Ruchy wojsk w Naddniestrzu

Reklama

Sztab generalny sił zbrojnych Ukrainy powtórzył w sobotę rano ocenę, że wojska rosyjskie na Ukrainie na niektórych kierunkach wycofują się, by wzmocnić ugrupowania przed dalszą ofensywą na wschodzie kraju: w rejonie Donbasu i Charkowa.

"Agresor zaktywizował pracę z tzw. ochotnikami" - głosi komunikat sztabu opisujący sytuację o godz. 6 rano czasu lokalnego (godz. 5 rano czasu polskiego).

"Jednocześnie, zaktywizowano pracę dotyczącą zaangażowania oddziałów wojsk rosyjskich, które rozlokowane są na terytorium Naddniestrza w Mołdawii w celu przeprowadzenia prowokacji i demonstracyjnych działań na granicy z Ukrainą. Odnotowano przemieszczenia wojsk rosyjskich i oddziałów tzw. Republiki Naddniestrza w celu przygotowań do prowadzenia demonstracji gotowości do ofensywy i być może działań bojowych przeciwko Ukrainie" - wskazał sztab.

MON: Rosjanie nadal wykorzystują terytorium Białorusi do prowadzenia działań

"Terytorium Białorusi jest nadal aktywnie wykorzystywane przez Rosję do prowadzenia agresji. Wykorzystują też infrastrukturę medyczną Białorusi dla rannych, lotniska i infrastrukturę wojskową. W rzeczywistości białoruskie siły zbrojne są w pogotowiu. Ale jest jeden interesujący fakt - Rosja częściowo wycofuje wojska z obwodów Kijowa i Czernihowa, a terytorium Białorusi wykorzystuje do przywrócenia zdolności bojowej wycofanych wojsk. Zagrożenie ze strony granicy białoruskiej oczywiście istnieje i nie należy go lekceważyć” – powiedziała wiceminister obrony Ukrainy Hanna Malar i dodała, że ukraińskie siły zbrojne są gotowe na taki rozwój sytuacji.

Od początku inwazji zginęło co najmniej 158 dzieci

158 dzieci zginęło na Ukrainie od rozpoczęcia przez Rosję inwazji na ten kraj, co najmniej 254 dzieci zostało rannych – poinformowała w sobotę ukraińska prokuratura generalna.

Nie są to dane ostateczne, ponieważ trwa ustalanie strat w regionach objętych aktywnymi działaniami bojowymi i okupowanych - zaznaczyła prokuratura. Wymieniła w szczególności oblężony Mariupol i niektóre obszary obwodów: kijowskiego, czernihowskiego i ługańskiego.

Kułeba: Putin nie ma już sił, aby atakować z wielu kierunków

Prezydent Rosji Władimir Putin nigdy nie przyzna się do porażki w wojnie z Ukrainą, ale jego działania pokazują, że nie ma już sił, by atakować z wielu kierunków - powiedział w piątek minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułeba w rozmowie z CNN.

"Nie wyobrażam sobie momentu, kiedy Putin wyjdzie i powie: +no cóż, przegraliśmy, to był błąd+. To się nigdy nie zdarzy, zawsze będą mówić, że wygrywają, że wszystko jest w porządku i wszystko idzie zgodnie z planem" - powiedział Kułeba.

Przypomniał, że Rosjanie wielokrotnie mówili o zniszczeniu ukraińskich sił obrony przeciwlotniczej, ale ukraińskie wojsko nadal zestrzeliło rosyjskie samoloty i śmigłowce.

"Niezależnie od realiów, z podejmowanych przez Rosjan kroków mogę wywnioskować, że Putin rozumie, iż nie jest wystarczająco silny, aby kontynuować ataki na Ukrainę ze wszystkich stron. A teraz to już oczywiste" - dodał Kułeba.