Reklama
Moskwa zdołała w dużej mierze ograniczyć swoje uzależnienie od międzynarodowego rynku, uodporniając się tym samym na ewentualne sankcje ze strony Zachodu. Chodzi przede wszystkim o sektor finansowy i działania, takie jak dyskutowane odcięcie Rosji od elektronicznego systemu międzynarodowych transakcji SWIFT.
Jak informuje „Financial Times”, rosyjskie ministerstwo finansów prowadziło w ostatnich latach specjalne stress-testy na różne scenariusze sankcyjne. Powołano też specjalną jednostkę, której zadaniem było przygotowanie odporu na różne środki, które może zastosować np. Waszyngton. Resort twierdzi, że w efekcie Rosja zniesie nawet najboleśniejsze restrykcje. – Oczywiście będzie to nieprzyjemne, ale wykonalne – mówił niedawno szef resortu Anton Siłuanow.
Według ekspertów w efekcie tych przygotowań groźby zachodnich restrykcji stanowić mogą dla reżimu Władimira Putina znacząco słabszy środek odstraszający przed agresją przeciwko Ukrainie. I to pomimo tego, że dyskutowane obecnie sankcje są dużo dalej idące od tych, które nałożono na Moskwę po aneksji Krymu w 2014 r.
Jakie działania podjęła Moskwa? Przede wszystkim rozbudowano rezerwy walutowe. Od 2015 r. – jak podaje „FT” – Centralny Bank Federacji Rosyjskiej zwiększył swój stan posiadania o ponad 70 proc. i obecnie dysponuje rezerwami o wartości ponad 620 mld dol. Elementem infrastruktury budującej finansową odporność Rosji jest też bazujący na zyskach ze sprzedaży ropy naftowej i gazu Fundusz Bogactwa Narodowego, który dzięki wysokim cenom surowców w III kw. ub.r. osiągnął wartość 190 mld dol.
Notowania surowców to jeden z czynników, który pomaga też Rosji ograniczać swoje zadłużenie. Obecnie wynosi ono ok. 20 proc. PKB, ale do końca 2023 r., według agencji ratingowej Fitch, ma spaść do 18,5 proc. Dodatkowo podatność na skutki ewentualnych sankcji jest mniejsza dzięki zmianie struktury długu. Po emisji nowych papierów dłużnych w ub.r. zagraniczni inwestorzy posiadają tylko 20 proc. rosyjskich obligacji. Znacznie zwiększył się za to stan posiadania banków kontrolowanych przez państwo. W efekcie znacznie mniejsze zagrożenie dla Moskwy stanowi ewentualność masowej wyprzedaży obligacji przez wierzycieli. Obowiązujące sankcje i te działania prewencyjne przyczyniły się do spowolnienia gospodarczego, ale ponadto do zamienienia Rosji w „twierdzę” – ocenia „FT”.
W tym samym czasie wniosków z konfliktu z 2014 r. i działań zabezpieczających na wypadek konfrontacji zabrakło po stronie Europy. Jak wskazują eksperci, czynnikiem, który najmocniej ogranicza możliwości wpływu na Moskwę, jest utrzymująca się zależność Europy od wschodniego kierunku dostaw surowców na czele z gazem. To uderzenie w Rosję jako eksportera mogłoby być dla niej stosunkowo najbardziej dotkliwe, jednak w obecnych realiach rynkowych będą one dla UE samobójcze i wiązać się będą z ryzykiem zakręcenia przez Rosję kurka z gazem – podkreślają. Podobnym ryzykiem obarczone jest uderzenie np. w dostawy tytanu, stanowiące główne źródło np. dla Boeinga.
Odporność na sankcje stanowić może dodatkowy straszak w negocjacjach z Zachodem, których dotychczasowe rezultaty nie zadowalają Moskwy. Rosja zmobilizowała i rozmieściła na granicy z Ukrainą ok. 100 tys. żołnierzy. W zamian za odstąpienie od inwazji żąda gwarancji dotyczących m.in. zatrzymania procesu rozszerzania NATO w swoim sąsiedztwie oraz ograniczenia obecności sił Sojuszu na wschodniej flance.