Reklama
W sobotę wejdzie w życie ustawa, która zaostrzy obowiązujące we Francji przepisy covidowe. Do większości miejsc – restauracji, kin czy pociągów – dostęp będą mieli wyłącznie ci, którzy przedstawią certyfikat szczepień. Dotychczas można było tego uniknąć, pokazując negatywny wynik testu na obecność wirusa SARS-CoV-2.
W obliczu rekordowej liczby zakażeń prezydent Emmanuel Macron coraz odważniej włącza walkę z pandemią do swojej kampanii wyborczej. Nie przewiduje jednak wprowadzenia obowiązku szczepień. – Nie będziemy nikogo zmuszać – komentował w głośnym wywiadzie dla „Le Parisien”. Polityk wciąż cieszy się największym poparciem wśród Francuzów. Z badania przeprowadzonego w ubiegłą środę przez Harris Interactive dla magazynu „Challenges” wynika, że w drugiej turze zwyciężyłby z każdym z kontrkandydatów. Realne zagrożenie mogłaby stanowić dla niego jedynie Valérie Pécresse z Partii Republikańskiej. W II turze zagłosowałoby na nią 49 proc. respondentów.
Analitycy przekonują, że to właśnie w nią ma uderzyć nowa strategia prezydenta, który postanowił ograniczyć do minimum udział niezaszczepionych Francuzów w życiu społecznym. Według szacunków ministra zdrowia Oliviera Vérana niezaszczepionych pod koniec 2021 r. miało być ok. 4 mln osób. – Chcę ich naprawdę wkurzyć – powiedział Macron w głośnym wywiadzie dla „Le Parisien”. „Zajmując tak zdecydowane stanowisko, dąży do wymuszenia na republikanach opowiedzenia się po jednej ze stron” – pisał korespondent BBC z Paryża Hugh Schofield. Macron liczy, że dzięki temu zdobędzie wsparcie milionów obywateli, którzy pragną powrotu do przedpandemicznej rzeczywistości. Dwie dawki przyjęło dotychczas 74,2 proc. społeczeństwa, co stawia go po stronie większości.
Uwagi Macrona wywołały oburzenie wśród polityków opozycji. – Prezydent Republiki nie powinien dzielić Francuzów na dobrych i złych – powiedziała Pécresse w rozmowie z CNews. W ślad za nią poszli pozostali kandydaci. Marine Le Pen ze Zjednoczenia Narodowego oskarżyła Macrona o próbę uczynienia niezaszczepionych obywatelami drugiej kategorii, a przywódca lewicowej Francji Niepokornej Jean-Luc Mélenchon określił politykę Macrona jako wymierzoną w wolność jednostki.
Obie opcje zjednoczyły się w ubiegłym tygodniu w Zgromadzeniu Narodowym, głosując przeciwko nowym przepisom. Członkowie rządu przekonują, że przyniosą one zamierzone efekty. Według Vérana w środę pierwszą dawkę szczepionki miało otrzymać rekordowe 66 tys. osób. – Nie wierzę, że to przypadek – mówił przed parlamentem. Stanowiska rządu bronił także były premier Édouard Philippe. – Prezydent nie chce, by osoby w pełni zaszczepione podlegały ograniczeniom tylko dlatego, że 8–10 proc. populacji się sprzeciwia – komentował. Nie wszyscy są jednak przekonani do takiego rozwiązania. Ponad 100 tys. osób wyszło w sobotę na ulice.
Francja nie jest jedynym państwem, które zaostrza politykę w celu powstrzymania wzrostu liczby zakażeń. Od lutego Austria planuje wprowadzić obowiązkowe szczepienia dla wszystkich obywateli powyżej 14. roku życia i co trzy miesiące nakładać na niezaszczepionych grzywny w wysokości do 3600 euro. We Włoszech szczepienia będą obowiązkowe dla wszystkich obywateli starszych niż 50 lat. Podobne zmiany mają zajść w Niemczech. Nowy kanclerz Olaf Scholz nazwał niedawno ruch antyszczepionkowy „niewielką mniejszością lekkomyślnych ekstremistów”. ©℗
Zdecydowanym faworytem wyborów pozostaje obecny prezydent