Potocki: Epitafium dla archetypu [OPINIA]

Hennadij Kernes
Hennadij KernesPAP/EPA / SERGEY KOZLOV
21 grudnia 2020

Zmarłego w czwartek Hennadija Kernesa śmiało można było nazwać bohaterem archetypicznym. Bez znajomości jego życiorysu trudno rozumieć zasady rządzące ukraińską polityką, choć nigdy nie działał na szczeblu centralnym.

Wolał się skupić na Charkowie, drugim co do wielkości mieście tego kraju, dumnie, choć na wyrost nazywanym starą stolicą (do 1934 r. zasiadały tam władze radzieckiej Ukrainy). Urodzony w 1959 r. w żydowskiej rodzinie imał się różnych zajęć, aż na fali pieriestrojki lat 80. trafił do biznesu. Czasy takie, że trudno było uniknąć związków z kryminałem. Kernes już w niepodległej Ukrainie dostał wyrok trzech lat kolonii karnej za rozbój i oszustwo.

Na wolności starał się lepiej dbać o papiery i zajął się biznesem energetycznym wspólnie z Markiem Dobkinem. Zaprzyjaźnił się z jego synem Mychajłem. „Dopa” i „Hepa”, jak ich nazywano, stworzyli nierozłączny przez lata duet i szybko pojęli, że najlepszym lewarem w biznesie jest stanowisko polityczne. Kernes w 2004 r., wbrew elitom Charkowa, postawił na Wiktora Juszczenkę. Dwa lata później sfinansował kampanię Mychajła Dobkina, który kandydował na mera. To z tego czasu pochodzi legendarne nagranie, na którym „Dopa” nagrywa klip wyborczy, a „Hepa” podpowiada mu zza planu.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.