Dużej części polsko-ukraińskich napięć udawałoby się uniknąć, gdyby nie przekręcacze. Ludzie zawsze gotowi, by zintepretować wyrwane z kontekstu frazy – albo zwyczajnie niezręcznie sformułowane – tak, by stworzyć wrażenie, że osoby, które je wypowiedziały, dodatkowo dolewają benzyny do ognia. Ostatnie dni przyniosły dwa kolejne przykłady.
Najpierw burzę wywołały słowa jednej z liderek ukraińskiej diaspory w Polsce Natalii Panczenko z jej rozmowy z 5 kanałem. Panczenko uspokajała, że antyukraińskie elementy w retoryce kandydatów na prezydenta to element kampanii wyborczej i że „nie trzeba się bać przyjeżdżać do Polski”. Zastrzegła przy tym, że w sytuacji, gdy „co 10. mieszkaniec Polski jest Ukraińcem, rozpalanie nieprzyjaźni między Polakami a Ukraińcami jest bardzo niebezpieczne”, bo logika nakręcania spirali nienawiści może prowadzić do „bójek i podpalania sklepów”.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.