Kiedy w przedświątecznym tygodniu premier Donald Tusk i minister aktywów państwowych Borys Budka powołali nowy skład rady ds. spółek z udziałem Skarbu Państwa, wydawało się, że przez kontrolowane przez państwo firmy przetoczy się fala zmian kadrowych. Rada to organ, bez którego przeprowadzić zmian się nie da.
Nim jakikolwiek minister, wykonując przysługujące mu uprawnienia, zechce wskazać w imieniu Skarbu Państwa kandydata na członka rady nadzorczej w spółce, musi najpierw uzyskać pozytywną opinię rady. Takiej wymagają także kandydaci na nadzorców w spółkach kontrolowanych przez firmy z udziałem Skarbu Państwa. Powołanie rad nadzorczych, w których dominować będą osoby wskazane przez nową koalicję, wydaje się warunkiem koniecznym, żeby w kontrolowanych przez państwo spółkach wymienić zarządy.
Rada ruszyła do pracy we wtorek 19 grudnia, wydając 15 pozytywnych opinii. Podjęte decyzje nie wydają się jednak działaniem systemowym, początkującym szerokie zmiany w spółkach, ale doraźnym, nakierowanym na jeden cel – przejęcie kontroli nad mediami publicznymi. W środę i czwartek do godz. 15 żadne nowe kandydatury do obsadzenia organów nadzoru nie zostały zatwierdzone. Dziewięć osób z pozytywną opinią rady już zostało zagospodarowanych, bo trafiły do rad nadzorczych TVP, Polskiego Radia i PAP. Armia ministra Budki liczy zatem zaledwie sześciu żołnierzy, a stanowisk do obsadzenia jest kilkaset.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.