Prezydent nakreślił warunki przyszłej kohabitacji. Nowa większość w Sejmie już planuje pierwsze działania. I blokuje kandydatkę PiS na wicemarszałka.

Okres dwuwładzy w Polsce

Zgodnie z przewidywaniami wczoraj gabinet Mateusza Morawieckiego podał się do dymisji, a misję sformowania nowego rządu prezydent powierzył ustępującemu premierowi. To oznacza, że niemal do połowy grudnia czeka nas okres dwuwładzy w Polsce – z jednej strony wciąż funkcjonujący rząd PiS, a z drugiej nowa większość sejmowa (248 posłów KO, Trzeciej Drogi i Lewicy), która jest mu przeciwna.

Lewica forsuje pierwsze projekty ustaw

Nie czekając na nowy rząd, nowa większość sejmowa już planuje pierwsze kroki. Wczoraj Lewica, bez konsultacji z pozostałymi koalicjantami, zapowiedziała dwa projekty ustaw dotyczące legalizacji aborcji do 12. tygodnia i depenalizujące pomoc przy takim zabiegu. Cała koalicja wyczekuje też na dobry moment, aby wyjść z projektami uchwał, które mają być elementem rozliczania PiS i cofania jego decyzji. Uchwały miałyby dotyczyć odwołania trzech tzw. sędziów-dublerów w Trybunale Konstytucyjnym, uchylenia wyroku TK z października 2020 r. zaostrzającego prawo aborcyjne, a także odwołania sędziów wskazanych do Krajowej Rady Sądownictwa przez poprzednią większość sejmową.

Z czego wynika ten pośpiech z uchwałami? Na to częściowo odpowiada najnowszy sondaż United Surveys dla DGP i RMF FM. Na pytanie, czy opozycja powinna dążyć do postawienia przed sądem lub Trybunałem Stanu polityków PiS, niemal połowa ankietowanych odpowiedziała twierdząco, w tym aż 87 proc. wyborców KO, Trzeciej Drogi i Lewicy.

Elementem tej nowej parlamentarno-rządowej układanki jest prezydent, który już wczoraj w swoim wystąpieniu z jednej strony deklarował gotowość do współpracy z nowo wybranym rządem i parlamentem, a z drugiej zaznaczył, że jeśli jakieś rozwiązanie będzie budziło jego wątpliwości, to nie zawaha się przed wetem czy wysłaniem ustawy do Trybunału Konstytucyjnego.

PiS będzie próbował budować rząd

PiS będzie próbował budować rząd, a opozycja w tym czasie spróbuje rządzić poprzez parlament. Wczoraj rozpoczął obrady Sejm X kadencji. Posłowie (w tym ponad 100 debiutantów) zostali zaprzysiężeni i wybrano nowego marszałka Sejmu, którym – zgodnie z zapisem w umowie koalicyjnej KO, Trzeciej Drogi i Lewicy – został Szymon Hołownia, lider Polski 2050. Ma pełnić tę funkcję do 13 listopada 2025 r., potem zastąpi go Włodzimierz Czarzasty z Lewicy.

Jeszcze wczoraj udało się wybrać Prezydium Sejmu RP, czyli marszałka wraz z jego zastępcami reprezentującymi pozostałe kluby. Zostali nimi: Krzysztof Bosak z Konfederacji, Włodzimierz Czarzasty z Lewicy, Dorota Niedziela i Monika Wielichowska (obie z KO) oraz Piotr Zgorzelski z PSL. W prezydium na razie będzie jeden wakat, bo większość sejmowa nie poparła kandydatury Elżbiety Witek z PiS. Z kolei PiS twardo zapowiadał, że nie wystawi alternatywnego kandydata. Pytanie, czy ostatecznie nie zmieni zdania, pozostaje otwarte. Szymon Hołownia zapowiedział uzupełnienie wakatu „w późniejszym terminie” i zarządził przerwę w posiedzeniu do dzisiejszego popołudnia.

Przeciwne byłej marszałek Elżbiecie Witek były KO, Polska 2050 i Lewica. Z ich strony padały argumenty, że trudno popierać osobę, którą opozycja oskarżała o wielokrotne łamanie Regulaminu Sejmu. Z kolei z PSL płynęły sygnały, że jednak każdy klub powinien podejmować autonomicznie decyzję w sprawie kandydata i być reprezentowany w prezydium. – Nikt nie zabrania PiS wystawić kandydata. Tak samo jak nam nikt nie zabrania danej kandydatury nie poprzeć. Jeśli nie wskażą kogoś innego, sami pozbawią się reprezentacji w prezydium – słyszymy od polityka dzisiejszej opozycji. Kolejna kontrowersja dotyczyła tego, czy w prezydium znajdzie się miejsce dla przedstawiciela Konfederacji, ale wcześniejsze poparcie przez to ugrupowanie kandydatury Hołowni na marszałka Sejmu rozładowało napięcie.

Do połowy grudnia czeka nas okres swoistej dwuwładzy w Polsce: z jednej strony mamy rząd PiS i próbę – najpewniej skazaną na niepowodzenie – przedłużenia rządów Mateusza Morawieckiego, a z drugiej – nową większość sejmową KO, Trzeciej Drogi i PSL.

Morawiecki sformuje gabinet

W PiS na razie nie słychać ani o nazwiskach przyszłych – i najpewniej tymczasowych – ministrów, ani o programie. – Wiemy, jak jest. To byłoby niepoważne – twierdzi nasz rozmówca z partii Jarosława Kaczyńskiego. Inny zwraca uwagę, że jeśli Morawiecki sformuje gabinet w ciągu dwóch tygodni i nawet jeśli po kolejnych dwóch nie zdąży wygłosić exposé (bo wcześniej zrezygnuje z misji tworzenia rządu), to przynajmniej członkom tego „tymczasowego” gabinetu będą przysługiwać miesięczne odprawy. Wczoraj Mateusz Morawiecki podsumował ostatnie cztery lata rządu PiS i zaprosił do współpracy potencjalnych chętnych. – Chcę zaprosić do koalicji, o której mówił pan prezydent, czyli koalicji polskich spraw, dbającej o sprawy społeczne, bezpieczeństwa, suwerenności, a także o wielkie projekty, które rozpoczęliśmy – powiedział Morawiecki z mównicy sejmowej. – Są różne scenariusze, włącznie z tym, że nie będzie nowego rządu. Na razie zakładamy, że zaczniemy od prezentowania założeń programowych gabinetu Morawieckiego. Chcemy zacząć jeszcze w tym tygodniu, pokazać alternatywę i wywrzeć presję na Tuska – mówi nam współpracownik premiera.

Rząd, choć już w stanie dymisji, ma jeszcze w ciągu najbliższych dni przyjąć regulacje dotyczące przedłużenia tarcz: energetycznej, gazowej i żywnościowej, a także wakacji kredytowych. Sam lider PiS Jarosław Kaczyński pytany przez dziennikarzy o możliwości stworzenia stabilnej większości, odpowiedział: „Sytuacja jest dynamiczna, a nie taka, jak niektórzy sądzą”. PiS ma dziś jednak nie tyle problem ze znalezieniem większości, ile z utrzymaniem przy sobie dotychczasowych koalicjantów. Już np. Paweł Kukiz zapowiedział, że zamiast dołączać do klubu PiS, utworzy własne koło poselskie.

Nowa sejmowa większość – KO, Trzecia Droga i Lewica – już planuje pierwsze działania o charakterze legislacyjnym. Chodzi nie tylko o wniesienie do Sejmu projektów uchwał mających odwrócić decyzje PiS czy ograniczyć jego polityczne wpływy w TK czy KRS (o czym szerzej piszemy niżej). Lewica zapowiedziała wczoraj złożenie dwóch projektów ustaw dotyczących aborcji – legalizacji do 12. tygodnia ciąży oraz dekryminalizacji pomocnictwa przy zabiegu przerywania ciąży. Jak słyszymy, inicjatywa nie została skoordynowana z koalicjantami. – Traktujemy to jak test intencji, kto jest za, a kto przeciw – mówi nam Włodzimierz Czarzasty z Lewicy.

Istotnym elementem w tej układance będzie prezydent Andrzej Duda. W trakcie wczorajszego orędzia wygłoszonego z mównicy sejmowej zarysował warunki współpracy z koalicją KO, Trzeciej Drogi i Lewicy, która większość sejmową już ma, a która sformuje rząd najpewniej w tzw. drugim kroku konstytucyjnym, w grudniu. – Jeśli uznam, że jakieś rozwiązanie budzi poważne wątpliwości merytoryczne czy prawne, nie zawaham się skorzystać z prezydenckiego weta czy skierować ustawę do TK – zastrzegł Andrzej Duda. – Ewentualne weto nie może być usprawiedliwieniem dla niezrealizowania zapowiadanych przez państwa obietnic wyborczych – dodał, patrząc m.in. w stronę Donalda Tuska. Wyraził też oczekiwanie, że będą kontynuowane „ambitne” projekty inwestycyjne, takie jak Centralny Port Komunikacyjny, elektrownie atomowe czy rozbudowa polskich portów (w tym portu kontenerowego w Świnoujściu). ©℗