Reklama
Ad hoc premier, prezes Kaczyński i minister Niedzielski zapraszają opozycję na spotkanie w sprawie omówienia dalszych działań w kontekście piątej fali. Na stole, jak królik z kapelusza, ląduje propozycja przygotowania kolejnego projektu, który ma zwiększyć liczbę osób zaszczepionych. Chodzi o wprowadzenie możliwości dochodzenia roszczeń na drodze cywilnej od osób (w tym pracowników), które nie zaszczepiły się, a w związku z tym narażały innych na zakażenie. Tylko że w Sejmie od listopada czeka na uchwalenie inny projekt (zwany projektem Hoca), który ma m.in. zwiększyć liczbę testujących się i jednocześnie dać możliwość pracodawcom sprawdzania, kto z pracowników ma szczepienie. Jednym słowem, cel obu projektów jest ten sam – wywrzeć presję na niezaszczepionych i przymusić do kłucia się. Czy to oznacza, że projekt Hoca ląduje w sejmowym kosztu, bo do gry wchodzi nowy?
Piotr Müller, rzecznik rządu, i Tomasz Latos, przewodniczący sejmowej komisji zdrowia, jeszcze we wtorek wieczorem zapewniają, że absolutnie nie. – Projekt ma być procedowany na tym posiedzeniu Sejmu – twierdzi rzecznik. Tylko że w środę ten scenariusz jest już nieaktualny. Elżbieta Witek, marszałek Sejmu, informuje, że projekt Hoca nie będzie procedowany, bo zastępuje go nowy, który właśnie wpłynął do parlamentu. I będzie omawiany jeszcze na tym posiedzeniu Sejmu.
Dukaty temu, kto zrozumie, w co gra rząd. Ludzie chorują na masową skalę, część wciąż z powodu COVID-19 trafia w ciężkim stanie do szpitali, a to, co robi władza, wygląda jak okrutny żart albo całkowity brak zrozumienia dla powagi sytuacji. W grę wchodzi również testowanie metody „ile jeszcze zniesiemy” i „głupi lud wszystko kupi”.