Reklama
Brytyjska minister spraw wewnętrznych Priti Patel jest znienawidzona wśród osób domagających się większej otwartości na nieregularnych imigrantów próbujących dostać się przez kanał La Manche na Wyspy. Krytykują ją domagający się podejścia bardziej humanitarnego, a także przeciwnicy programów walki z radykalizacją (takich jak program Prevent).
Dziadkowie Patel ze strony ojca najpierw emigrowali z Indii do Ugandy, a rodzice w latach 60. przybyli do Wielkiej Brytanii. Od początku swojej kariery związana była z Partią Konserwatywną, którą we wczesnych latach krytykowała za bigoterię i rasizm. Po brexicie została minister ds. międzynarodowego rozwoju, by w 2019 r. objąć szefostwo Home Office.
Jednym z jej pierwszych projektów było wprowadzenie systemu punktowego, który ma sprzyjać imigracji osób lepiej wykształconych i mogących wnieść większy wkład do brytyjskiej gospodarki, a który może być uważany za dyskryminujący. W polityce wobec osób szukających azylu posuwała się dalej, niż odważyłby się jakikolwiek inny europejski rząd. Proponowała stworzenie ośrodka dla rozpatrywania wniosków azylowych na Wyspie Wniebowstąpienia leżącej na Oceanie Atlantyckim w okolicy równika. Propozycja upadła, ale żeby osłabić tzw. pull factor, czyli czynnik przyciągający imigrację, Patel planuje zmiany w prawie pozwalające na rozpatrywanie wniosków azylowych poza granicami kraju. Chce też wprowadzić badania wieku przy użyciu promieni rentgena, by ukrócić praktyki udawania nieletnich przez dorosłych imigrantów. Za kadencji Patel jako szefowej resortu spraw wewnętrznych Wielka Brytania stosuje także krytykowany przez organizacje humanitarne push back, a sama pani minister jesienią zaproponowała zmianę przepisów wprowadzającą wysokie kary więzienia za pomaganie w nielegalnej imigracji.
W polityce bezpieczeństwa wewnętrznego minister wspiera program zgłaszania podejrzeń o radykalizację, Prevent, który w środowiskach muzułmańskich uważany jest za stygmatyzujący dla ich społeczności. Tu trzeba jednak zauważyć, że przez pełen program przechodzi więcej osób podejrzanych o radykalizację skrajnie prawicową niż islamistyczną. Patel podjęła też decyzję o rejestrowaniu pochodzenia członków tzw. gangów gwałcicieli.
Dla odmiany duński minister ds. imigracji i integracji, 40-letni Mattias Tesfaye jest socjaldemokratą. Jego ojciec był uchodźcą z Etiopii, a matka Dunką. Zaczynał jako murarz, potem związkowiec, publicysta i poseł, a w końcu minister. Tu różnice między nim a Patel się kończą, bo duńscy socjaldemokraci podobnie jak brytyjscy konserwatyści zaostrzają politykę imigracyjną i integracyjną.
Jedną ze zmian, jakie wprowadził Tesfaye, było wydzielenie w statystykach dotyczących imigracji grupy pochodzącej z krajów MENAPT, co oznacza Bliski Wschód, Afrykę Północą, Pakistan i Turcję. Do tej pory statystyki dzieliły imigrantów na dwie grupy – europejskich i pozaeuropejskich. Jak twierdzi minister, nowy podział pomoże lepiej zrozumieć problemy z bezrobociem i przestępczością.
Dania to także pierwszy kraj, który zdecydował o odsyłaniu azylantów z Syrii z powrotem do kraju. Żeby przyspieszyć ich powroty, a także deportacje osób, które nie otrzymały prawa pobytu, Tesfaye powołał specjalne biuro ds. powrotów do domu. Dania w 2020 r. przyjęła przepisy podobne do tych, które chce wprowadzić Patel: zamierza odsyłać szukających azylu do krajów pozaeuropejskich, gdzie będą oczekiwać na rozpatrzenie wniosku. Tesfaye jeszcze w 2017 r. mówił w wywiadzie dla „Politiken”: „Celem jest zero osób spontanicznie szukających azylu, a zamiast tego ochrona w regionach bezpośrednio sąsiadujących (z obszarem konfliktu – przyp. autora) i przesiedlenia zgodnie z kwotami”.
Belgijskiego polityka chadecji Sammy’ego Mahdiego, choć nie mógł jeszcze zbyt wiele pokazać w polityce, niewiele różni od pozostałej dwójki. Jego ojciec przybył z Iraku jako uchodźca, a matka była Flamandką. W roku 2020, w wieku 32 lat został sekretarzem stanu ds. azylu i migracji. W pierwszych wywiadach mówił, że chce zwiększyć liczbę osób deportowanych, które nie uzyskały ochrony międzynarodowej. W obliczu przejęcia rządów w Afganistanie przez talibów w sierpniu 2021 r. odrzucił moratorium na deportowanie Afgańczyków z Belgii do kraju. Podobnie jak Patel domaga się wprowadzenia skanowania przybyszów promieniami rentgena w celu weryfikacji wieku azylantów.
Naciski na stosowanie tego badania zwiększyły się w obliczu narastania konfliktów w ośrodkach dla azylantów. Po mającej miejsce w grudniu bójce z użyciem noża między grupą młodocianych Afgańczyków z ośrodka w Lanaken i Turków z miasta Genk, Mahdi chce rozdzielać nieletnich po mniejszych ośrodkach, żeby przeciwdziałać tworzeniu się gangów. Uważa także, że jeżeli nie będzie można odsyłać nieletnich do Afganistanu, to państwo musi sięgnąć po restrykcyjne środki. Jak podaje „The Brussels Times”, Mahdi chce, podobnie jak Patel i Tesfaye, żeby wnioski azylantów były rozpatrywane poza Europą. „Dwie trzecie szukających azylu nie ma szans na ochronę, ale kiedy są już w granicach Europy, nie mamy jak się ich pozbyć”, stwierdził polityk.
Oczywiście nie każda osoba na wysokim stanowisku, mająca imigranckie pochodzenie, jest zwolennikiem zaostrzania polityki imigracyjnej. Cem Özdemir, obecny minister rolnictwa w Niemczech i były przewodniczący Zielonych, aprobuje drobne korekty, ale optuje za utrzymaniem przyjętej przez Merkel otwartości. Jednakże politycy przedstawieni powyżej nie są jedynymi z tłem imigranckim, którzy myślą tak jak oni. Poprzednik Patel, Sajid Javid (syn imigranta z Pakistanu) kwestionował, czy osoby przekraczające nielegalnie kanał są rzeczywiście szukającymi azylu. Szef konserwatywnej frakcji w europarlamencie, muzułmanin Syed Kamall (z pochodzenia Hindus) w obliczu kryzysu imigracyjnego 2015 r. nawoływał do pomocy migrantom, ale jednocześnie do powściągliwości i robienia tego z chłodną głową. Pochodząca z Maroka Rachida Dati, francuska minister sprawiedliwości w rządzie Sarkozy’ego, doradczyni republikanów, atakuje rząd Macrona za zbyt niskie liczby deportowanych imigrantów bez prawa pobytu.
Może to paradoks, że osoby z imigracyjnym tłem wprowadzają plany zaostrzenia polityki imigracyjnej i azylowej. Może zostały wystawione przez swoje partie, bo mogą sobie pozwolić na więcej w tych kwestiach niż rdzenni Europejczycy? A może, jak to stwierdził Tesfaye, obecna polityka imigracyjna i azylowa jest nie do utrzymania niezależnie od tego, jakiego pochodzenia jest minister?