Zapowiedziany w zeszłym tygodniu pakiet osłonowy wczoraj został przyjęty przez rząd. Część rozwiązań wymagających zmian ustawowych musi być szybko przyjęta przez parlament. Dlaczego? Bo rząd deklaruje, że tarcza antyinflacyjna przynajmniej częściowo zacznie działać jeszcze w grudniu. Zmiany, które wymagają korekt w rozporządzeniach, już są procedowane. – Wielu analityków, ekonomistów wskazuje nie tylko, że jest to pakiet wspierający budżety domowe, lecz także obniża presję inflacyjną o 1–1,5 proc. – powiedział wczoraj premier Mateusz Morawiecki.
Główne założenia tarczy zostały bez zmian. Pojawiły się jednak istotne korekty.
Pierwsza dotyczy dołączenia do pakietu obniżki VAT na ogrzewanie z sieci z 23 do 8 proc. Skorzystają na tym mieszkańcy bloków w spółdzielniach czy wspólnotach.
Reklama
Druga zmiana to zwiększenie liczby gospodarstw domowych uprawnionych do pobierania dodatków osłonowych w wysokości od 400 do 1150 zł (w zależności od liczebności rodziny). Ma to być efekt wprowadzenia zasady „złotówka za złotówkę”. Wcześniejsze szacunki mówiły, że na dodatki załapie się 5,2 mln gospodarstw domowych, po zmianie będzie to 6,8 mln.
Szef rządu zadeklarował chęć obniżenia na pół roku (licząc od stycznia) VAT na żywność. Przyznał jednak, że na razie nie ma na to zgody Komisji Europejskiej.

Reklama
Najważniejsze zmiany dotyczą obniżek cen paliw (akcyza na minimalnym poziomie UE, 0 proc. podatku od sprzedaży detalicznej), cen gazu (VAT w okresie styczeń – marzec będzie obniżony z 23 do 8 proc.), cen energii elektrycznej (0 proc. akcyzy i VAT wynoszący 5 proc. zamiast 23 proc. przez pierwsze trzy miesiące 2022 r.).
Rząd szacuje, że dzięki takim rozwiązaniom przeciętny rachunek rodzin korzystających z energii elektrycznej do ogrzewania kwartalnie spadnie nawet o ponad 300 zł. Z kolei rodzina korzystająca z ogrzewania gazowego kwartalnie zyskać ma 140 zł. W przypadku paliw rząd liczy na efekt w postaci spadku o 20–25 gr na litrze.
Premier jednocześnie zaapelował do sprzedawców i przedsiębiorstw o niewykorzystywanie sytuacji do podnoszenia własnych marż. – To nasz podstawowy postulat. Będziemy też to badać poprzez nasze instytucje antymonopolowe i rynkowe, które mają sprawdzać uczciwość funkcjonowania poszczególnych aktorów życia gospodarczego – zapowiedział Morawiecki.
Tarcza antyinflacyjna ma kosztować budżet 10 mld zł. Będzie to rodzaj przejściowej ulgi finansowanej z budżetu, która ma działać osłonowo, ale też zmniejszyć inflację. Ekonomiści zgadzają się, że obniży ona dynamikę cen o ponad 1 pkt proc. Kwestią sporną jest to, czy rządowy pakiet będzie miał efekty długofalowe.
Intencje rządu pokazuje opinia Pawła Borysa, szefa Polskiego Funduszu Rozwoju. „Niższe ceny paliw i energii ograniczają efekty drugiej rundy, tj. przekładania wyższych kosztów na ceny lub wyższych rachunków na oczekiwania płacowe” – zauważył na swoim profilu na Twitterze.
Z tym twierdzeniem polemizuje Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska. – Tak może być pod warunkiem, że gospodarstwa domowe potraktują to, co się dzieje z dzisiejszą inflacją, jako zapowiedź tego, co się stanie z przyszłą. Ale okres działania tarczy jest krótki i w przestrzeni medialnej będzie ona funkcjonować jako rozwiązanie, które zapewnia przejściowy spadek cen. Gospodarstwa domowe musiałyby ignorować te informacje – podkreśla ekonomista. Dlatego jego zdaniem trudno liczyć na długofalowe efekty tarczy.