Komisja Europejska wczoraj naradzała się nad odpowiedzią w sprawie polskiego wyroku podważającego nadrzędność prawa UE. Jej przewodnicząca Ursula von der Leyen poinformowała komisarzy o możliwych kolejnych krokach. Wśród nich nie znalazło się blokowanie Krajowego Planu Odbudowy, z którego Polska ma otrzymać co najmniej 36 mld euro. Von der Leyen wymieniła postępowanie o naruszenie prawa UE i mechanizm „pieniądze za praworządność” – relacjonowano po posiedzeniu.
Dlaczego wśród możliwych rozwiązań nie znalazło się blokowanie Krajowego Programu Odbudowy? – To nie jest dobry instrument, by rozwiązać prawnie kwestie prymatu prawa europejskiego – słyszymy w Brukseli. Dlatego KE nie łączy rozmów w tej sprawie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 7 października. Toczące się na temat dokumentu negocjacje dotyczą dodatkowych zapisów w kwestii rozwiązania kryzysu wokół Izby Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym.
Ale chociaż KE na razie nie łączy KPO z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, to presja na to w Unii Europejskiej rośnie. Krajowego Planu Odbudowy nie odpuszczą na pewno Zieloni w Parlamencie Europejskim. – Jeśli miałoby się okazać, że w „nagrodę” za wyrok podważający europejski porządek prawny polski rząd dostaje 36 mld euro, to zrobię wszystko, co w mojej mocy, by zmobilizować mocną odpowiedź ze strony europarlamentu – podkreśla Daniel Freund, europoseł niemieckich Zielonych, którzy niebawem mogą wejść w skład niemieckiego rządu. Jak podkreśla polityk, w przyszłym tygodniu Parlament Europejski będzie debatować nad wyrokiem TK i przyjmie w tej sprawie rezolucję. Zdaniem Freunda może się w niej znaleźć wezwanie do KE, by w związku z orzeczeniem zamrożone zostały pieniądze w ramach KPO dla Polski. W jego ocenie proponowane przez Komisję rozwiązania – użycie procedury o naruszenie prawa UE i mechanizmu „pieniądze za praworządność” – mogą się sprawdzić jedynie w dłuższej perspektywie. – Wobec Polski prowadzonych jest 71 procedur o naruszenie prawa UE. Uruchomienie 72. nie zrobi dużej różnicy – dodaje europoseł.
Reklama
Debata w europarlamencie została zaplanowana na wtorek. W izbie głos zabierze premier Mateusz Morawiecki, o czym poinformowało wczoraj jako pierwsze RMF FM. To zapewne wpisuje się w strategię działań „prostujących relacje” z Unią, jak zapowiadał w poniedziałek wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki po naradzie kierownictwa PiS. O udział Morawieckiego w debacie w PE zwrócił się polski rząd.
O wyrok TK będą zapewne pytać polskiego premiera także przywódcy 26 krajów członkowskich na szczycie w Brukseli pod koniec przyszłego tygodnia. Sprawujący urząd premiera Holandii Mark Rutte ma zamiar zwrócić się podczas najbliższego posiedzenia Rady Europejskiej do KE, by nie dawała zielonego światła polskiemu planowi. – Zaapeluję do KE w przyszłym tygodniu na posiedzeniu Rady Europejskiej, wspierany także przez izbę, by nie zatwierdzała planu odbudowy do momentu, w którym sprawa tego, który sąd ma pierwszeństwo, się nie wyjaśni – cytował wystąpienie Ruttego w parlamencie holenderskim Bloomberg. To oznacza, że nawet jeśli KE zdecydowałaby się na zaakceptowanie polskiego KPO, może być problem z zielonym światłem w Radzie UE, która zatwierdza plany narodowe głosami 15 krajów.
Z kolei francuski kandydat na prezydenta i były negocjator do spraw brexitu Michel Barnier zaapelował przedwczoraj w CNN, by Rada Europejska spytała, czy Polska zostaje, czy wychodzi z UE.