Podczas konferencji prasowej w Senacie wicemarszałek Senatu podkreślił, że zakaz handlu w niedziele "nie podoba się Polakom" i blokuje "szybszy powrót do normalności" handlu i przedsiębiorczości. Utrudnia też - jego zdaniem - "wychodzenie z pandemii" koronawirusa.

Kamiński poinformował też, że rozpoczyna się zbieranie podpisów poparcia pod projektem ustawy "uchylającej ustawę o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni", a szef senackiej Komisji Ustawodawczej Krzysztof Kwiatkowski (niezależny) zapewnił, że projekt będzie potraktowany priorytetowo.

W konferencji uczestniczyli także Ryszard Petru - prezes Instytutu Myśli Liberalnej, który przygotował projekt oraz Marek Tatała - dyrektor Fundacji Wolności Gospodarczej, która tę inicjatywę popiera.

Kwiatkowski ocenił, że "tak dobrze przygotowany" projekt ustawy w najbliższych tygodniach będzie przyjęty jako inicjatywa ustawodawcza przez Komisję Ustawodawczą i "przez cały Senat". "Każdy ma prawo robić zakupy, kiedy chce, a nie wtedy, kiedy chce władza. (...) Róbmy wszystko, żeby polską przedsiębiorczość wzmacniać i nie osłabiać" - oświadczył Kwiatkowski.

Według szefa senackiej komisji ustawodawczej, jedną z zalet projektu jest "walka z absurdami", jak np. sklepy udające placówki pocztowe. „Dzisiaj na siłę próbuje się uszczelniać durne przepisy, likwidując możliwość otwierania punktów pocztowych w placówkach handlowych. A co będzie za chwilę? Wolność gospodarcza i tak znajdzie swoje ujście. Czy za chwilę będziemy oglądać sklepy spożywcze, które jednocześnie będą aptekami, albo fikcyjne dystrybutory przed sklepami spożywczymi z paliwami, żeby z tej furtki skorzystać? Nie idźmy w tym kierunku” - powiedział .

Michał Kamiński przekonywał z koeli, że po zakazaniu handlu w niedzielę wcale nie wzrosła liczba wiernych uczęszczających na nabożeństwa, czego - według niego - spodziewało się PiS. "Statystyki samego Kościoła katolickiego pokazują wyraźnie, że pomimo zakazu handlu w niedziele, od 2015 roku trzy miliony (Polaków) przestało co niedzielę uczęszczać do kościoła. To pokazuje, że problem tkwi gdzie indziej. To nie zakaz handlu napędzi ludzi do kościołów" - mówił.

Z kolei Ryszard Petru, który przekazał projekt ustawy wicemarszałkowi Senatu, przekonywał, że zakaz handlu w niedziele "nie osiągnął żadnego z zakładanych celów", a kolejne sieci handlowe omijają ten zakaz "poprzez różne sztuczki prawne". "Każdego miesiąca dwa miliardy złotych wycieka z obrotu. Padają polskie sklepy, rozwijają się dyskonty. A nie o to chodziło" - podkreślił były poseł i były lider "Nowoczesnej".

Odnosząc się do ostatniego "uszczelnienia" ustawy, Petru ocenił, że "związek zawodowy +Solidarność+ broni związkowców, a nie pracowników i nie dba o interesy Polaków". "Czas dać odpór tym chorym, socjalistycznym przepisom" - przekonywał.

Marek Tatała ocenił zaś, że w ostatnich latach rankingach wolności gospodarczej Polska zajmuje bardzo odległe miejsca. Według niego nie ma sensu wciąż poprawiać obecnej ustawy, a trzeba znieść zakaz handlu w niedziele, jednocześnie lepiej egzekwując przepisy dotyczące dobrowolności pracy w niedziele.

Zgodnie z Regulaminem Senatu, projekt ustawy musi być zgłoszony przez grupę 10 senatorów lub komisję senacką.

Ustawa wprowadzająca stopniowo zakaz handlu w niedziele weszła w życie 1 marca 2018 r. Od 2020 r. zakaz handlu nie obowiązuje jedynie w siedem niedziel w roku.

W połowie września Sejm uchwalił nowelizację ustawy, uszczelniającą zakaz handlu w niedziele. Ma ona pozwolić na otwarcie w niehandlowe niedziele sklepów świadczących usługi pocztowe, jeśli przychody z tej działalności przekroczą 50 proc. przychodów danej placówki.

Według sondażu przeprowadzonego przez UCE Research dla Grupy AdRetail, 54,9 proc. Polaków uważa, że sklepy powinny być otwarte w każdą niedzielę, 35,8 proc. jest przeciw, a 9,3 proc. nie ma wyrobionej opinii w tej kwestii.