Siemoniak w swoim wystąpieniu zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego, który wcześniej zabrał głos w Sejmie argumentując wniosek o wprowadzenie stanu wyjątkowego na granicy z Białorusią. "Po co panu ta agresja wobec opozycji?" - pytał. "Droga między ławami rządu a opozycji jest krótsza niż się panu wydaje, o czym przekonał się pana niedawny zastępca" - dodał poseł KO.

Przyznał, że po ubiegłorocznych sfałszowanych wyborach prezydenckich białoruski dyktator wkroczył na drogę konfrontacji z własnym społeczeństwem, w następnej kolejności uderzając w Zachód, przede wszystkim w kraje zaangażowane w pomoc opozycji, czyli Polskę i Litwę. Ostatnio zaś uruchomił głęboko cyniczny proceder przerzucania przez granicę obywateli państw trzecich - dodał poseł KO.

Podkreślił, że granice Polski muszą być absolutnie szczelne, ale, jak zaznaczył, istniejące procedury umożliwiają udzielenie pomocy osobom uciekającym przed represjami.

Reklama

Siemoniak przypomniał, że w myśl konstytucji stan wyjątkowy może być wprowadzony przez prezydenta na wniosek Rady Ministrów "w przypadku zagrożenia konstytucyjnego ustroju państwa, bezpieczeństwa obywateli lub porządku publicznego". "W ocenie Koalicji Obywatelskiej brak ze strony rządzących uzasadnienia stanu wyjątkowego w oparciu o powyższe przesłanki konstytucyjne" - podkreślił.

Według Siemoniaka w uzasadnieniu do rozporządzenia nie ma mowy o tym, że istniejące zagrożenie nie może być usunięte przy wykorzystaniu istniejących środków. Można np. zwiększyć liczbę funkcjonariuszy SG - zauważył poseł. Jego zdaniem jedyny cel wprowadzenia stanu wyjątkowego to zablokowanie terenu przygranicznego dla przedstawicieli mediów. Jednak - podkreślił poseł - odcinanie mediów, to odcinanie opinii publicznej od informacji.

Reklama

"Jeżeli oceniamy, że Polska ma rację w starciu z Białorusią, to dlaczego boicie się mediów na granicy?" - pytał. Siemoniak przypomniał, że w 2014 roku, gdy wybuchła wojna na Ukrainie, ówczesny premier Donald Tusk zaprosił do KPRM przedstawicieli opozycji, także prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. "Dlaczego teraz panie premierze i wicepremierze nie organizujecie takiego spotkania? Dlaczego prezydent nie zwołuje Rady Bezpieczeństwa Narodowego?" - pytał Siemoniak.

Jego zdaniem nieufność do działań rządu pogłębia też izolowanie od wydarzeń na granicy unijnej agencji Frontex. Tymczasem - zaznaczył - zaangażowanie Frontexu to wciąganie naszych sojuszników w coś, co ich bezpośrednio dotyczy, coś, co znacznie zwiększy możliwości nacisku na Białoruś, gdzie kryzys migracyjny ma swoje źródła. Tam więc trzeba go rozwiązywać - dodał poseł KO. "Trzeba robić wszystko, by Unia Europejska i USA twardo reagowały na działania Białorusi i ewidentnie wspierającej ja Rosji" - dodał.

Według niego, także ćwiczenia Zapad, jeżeli są jakimś zagrożeniem, powinny być powodem zwrócenia się do NATO w trybie artykułu 4 Traktatu Północnoatlantyckiego, a także sięgnięcie do zespołu ds. zwalczania zagrożeń hybrydowych NATO. Nic takiego jednak nie nastąpiło. "To prawdziwy test, czy rząd poważnie traktuje zagrożenie" - zaznaczył.

Siemoniak zapowiedział też, że KO będzie domagać się rekompensat dla wszystkich, którzy poniosą straty w związku ze stanem wyjątkowym. "Nieadekwatność rozporządzenia o stanie wyjątkowym do istniejących zagrożeń budzi podejrzenia o motywy polityczne, bo nikt nie uwierzy, że dziennikarze na granicy są zagrożeniem" - mówił poseł.

Jak dodał, rząd który od lat łamie praworządność i ogranicza wolności konstytucyjne nie budzi zaufania. "Słusznie więc wobec rozporządzenia protestują organizacje prodemokratyczne" - mówił. "Brak jest merytorycznych przesłanek do wprowadzenia stanu wyjątkowego w kształcie podpisanym przez prezydenta" - oświadczył.

"Prezydent swoim zachowaniem pokazał, że akt ten nie jest poważny. To pierwszy w świecie stan wyjątkowy, ogłoszony przez rzecznika prasowego. Bo jego pryncypał zamiast orędzia wybrał zabawę na meczu piłkarskim" - mówił Siemoniak. "W związku z powyższym w imieniu klubu KO składam wniosek o uchylenie rozporządzenia" - dodał poseł.