Reklama

W najbliższy wtorek na dodatkowym posiedzeniu Sejm zajmie się projektem ustawy w sprawie ratyfikacji decyzji o zwiększeniu zasobów własnych UE, która dotyczy Funduszu Odbudowy. Konwent Seniorów zdecydował w czwartek, że w głosowaniu nad ustawą obowiązywać ma zwykła większość.

Decyzji Konwentu sprzeciwia się Koalicja Obywatelska. Szef klubu KO Cezary Tomczyk wskazał, że po przejęciu Polska Press przez PKN Orlen zapadła decyzja o wymianie kierownictwa redakcji gazet należących do wydawnictwa. "Ta władza używa publicznych środków po to, żeby najpierw przeprowadzić i zniszczyć telewizje publiczną, teraz robi to samo w gazetach w całej Polsce" - ocenił Tomczyk.

Jak dodał, minister aktywów państwowych Jacek Sasin wystosował pisma do spółek Skarbu Państwa z informacją, że mogą ubiegać się o środki z Krajowego Planu Odbudowy (dokument, w którym zaplanowano wydatki z Funduszu Odbudowy - PAP). "Po co? Właśnie po to, żeby kupować kolejne media" - podkreślił Tomczyk.

Przekonywał, że na taki scenariusz nie można się zgodzić, dlatego - jak dodał - konieczne jest zabezpieczenie pieniędzy z KPO. "Dzisiaj prezentujemy publicznie uchwałę, którą złożyliśmy do pani marszałek Elżbiety Witek. To jest uchwała, która mówi o tym, że zgodę na ratyfikację może wyrazić Sejm większością kwalifikowaną 2/3 głosów. Ta uchwała jest kluczowa, jest po konsultacjach z PSL, tą uchwałę składamy razem, dlatego że 2/3 głosów w polskim parlamencie to taka większość, która zabezpiecza warunki w sprawie Krajowego Planu Odbudowy" - uzasadniał szef klubu KO. Zaapelował do innych sił parlamentarnych o poparcie uchwały.

Reklama

"Dzisiaj z tego miejsca wzywam wszystkie siły polityczne do poparcia uchwały w sprawie głosowania w Sejmie (...) zgody na ratyfikację planu odbudowy, ta zgoda jest kluczowa, bo te pieniądze muszą trafić tam gdzie ich miejsce" - przekonywał Tomczyk.

"Jest absolutnie przesądzone, że te pieniądze trafią do Polski, jest absolutnie jasne, że wszyscy tego chcemy, dzisiaj najważniejsze jest to, żeby te pieniądze były bezpieczne, żeby nie trafiły do ludzi, którzy kupią wolne media, którzy te pieniądze ukradną, żeby nie trafiły do różnych Obajtków, tylko do Polaków" - dodał.

"2/3, jeśli chodzi o zgodę na ratyfikację, wydaje się naturalną większością, są na to stosowne opinie prawne, np. opinia pana profesora (Jacka) Zaleśnego" - podkreślał Marcin Kierwiński.

Przypomniał, że w czwartek lider PO Borys Budka przedstawił projekt ustawy gwarancyjnej, która "obok ratyfikacji zabezpieczy sposób wydatkowania tych środków i opisze ramy ich wydatkowania". "Pieniądze unijne, które płyną do Polski od lat, są dobrze wydatkowane, bo w kontrolę ich wydatkowania zaangażowane są różne elementy władzy publicznej" - przekonywał Kierwiński.

Zapowiedział, że KO złoży ten projekt ustawy. Tylko jej uchwalenie, mówił, będzie dawać gwarancję, że "pieniądze trafią do najbardziej potrzebujących, a nie do Obajtków na przejmowanie prasy lokalnej". "Ta ustawa gwarancyjna jest także czymś w rodzaju pomocy dla wszystkich partii opozycyjnych, także dla tych, którzy dość naiwnie chcą popierać rządzących, aby wyjść z twarzą z tej sytuacji" - podkreślił Kierwiński.

Politycy Koalicji Obywatelskiej pytani, jak ich klub będzie głosował w sprawie ratyfikacji zasobów własnych UE, poinformowali, że decyzja zostanie podjęta dopiero we wtorek przed głosowaniem. "Decyzje w tej sprawie będzie podejmował klub oraz władze poszczególnych partii przed samym głosowaniem" - powiedział Tomczyk.

Zasugerowali, że sposób głosowania może być uzależniony od przyjęcia uchwały o głosowaniu większością 2/3 oraz od uchwalenia ustawy gwarancyjnej. "Przedstawiamy konkretny plan: 2/3, bo tego wymaga polska konstytucja i elementarna przyzwoitość, ustawa gwarancyjna. Zobaczymy, jak zachowają się inne kluby, wtedy będziemy podejmować decyzję" - zaznaczył Kierwiński. "Po drodze do samego głosowania jeszcze bardzo wiele się wydarzy" - dodał Tomczyk.

Politycy KO narzekali też, że marszałek Sejmu Elżbieta Witek ustaliła, że podczas wtorkowego posiedzenia Sejmu nie będzie debaty nad ratyfikacją Funduszu Odbudowy, ale tylko wystąpienia klubowe. Ponadto nie będzie można głosować na sali sejmowej, ale tylko na tabletach.

"Nie jest to przypadek. To pierwszy Sejm w historii, który ma się odbyć w sprawie tak ważnego głosowania, ma nie być debaty, a głosowanie ma być tylko na tabletach" - mówił Tomczyk. Na tabletach mają głosować nawet ci posłowie, którzy będą na sali.

Zdaniem Tomczyka "nie byłoby Sejmu 4 maja i sejmowego walca, gdyby nie decyzja Lewicy". "Dzisiaj jest ostatni moment, żeby z tej drogi się cofnąć" - apelował szef klubu KO.

Dopytywani o własne obawy Tomczyk i Kierwiński zwrócili uwagę, że przy elektronicznym głosowaniu prowadzący za pomocą sejmowych informatyków może mieć pełną kontrolę nad tym, kto już zagłosował, a kto nie. I może np. uznać, że głosowanie się zakończyło w dogodnym momencie. "Przecież o tym, jaki będzie rezultat tego głosowania może zadecydować jeden głos" - zwrócił uwagę Tomczyk.

We wtorek rząd przyjął projekt ustawy ws. ratyfikacji decyzji dotyczącej systemu zasobów własnych Unii Europejskiej; w środę wpłynął on do Sejmu. Ratyfikacja decyzji Rady Europejskiej z grudnia ub. roku jest niezbędna do uruchomienia wypłat z Funduszu Odbudowy UE. Podstawą do sięgnięcia po środki z Funduszu Odbudowy będzie Krajowy Plan Odbudowy (KPO) - dokument taki musi przygotować każde państwo członkowskie i przedstawić Komisji Europejskiej do końca kwietnia.

We wtorek w sprawie kształtu Krajowego Planu Odbudowy doszło do porozumienia między Prawem i Sprawiedliwością i Lewicą. Wśród propozycji Lewicy, które uzyskały poparcie w ramach KPO, jest m.in. 850 mln euro na wsparcie szpitali powiatowych, 300 mln euro dla poszkodowanych przez epidemię branż oraz zapewnienie, że 30 proc. z KPO trafi do samorządów. Ponieważ w samej Zjednoczonej Prawicy nie ma jednomyślności w kwestii ratyfikacji decyzji o zwiększeniu zasobów własnych UE (przeciwko jest Solidarna Polska), głosy Lewicy wystarczą do uchwalenia ustawy ratyfikacyjnej. Pod warunkiem jednak, że ratyfikacja nie będzie większością 2/3, co popierają wszystkie kluby opozycyjne.

Zgodnie z art. 89 konstytucji ratyfikacja umowy międzynarodowej wymaga zgody wyrażonej w ustawie - uchwalanej zwykłą większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby - jeżeli umowa dotyczy: pokoju, sojuszy, układów politycznych lub układów wojskowych; wolności, praw lub obowiązków obywatelskich określonych w konstytucji; członkostwa Rzeczypospolitej Polskiej w organizacji międzynarodowej; znacznego obciążenia państwa pod względem finansowym; spraw uregulowanych w ustawie lub w których konstytucja wymaga ustawy.

Z kolei zgodnie z art. 90 konstytucji ustawa wyrażająca zgodę na ratyfikację umowy międzynarodowej, na podstawie której Polska przekazuje organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencje organów władzy państwowej w niektórych sprawach, jest uchwalana przez Sejm większością 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów oraz przez Senat większością 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.

Przedstawiciele rządu, w tym m.in. minister ds. UE Konrad Szymański informowali w ubiegłych tygodniach, że projekt ustawy o ratyfikacji zasobów własnych powinien zostać głosowany w Sejmie zwykłą większością głosów, tak jak miało to miejsce w podobnych przypadkach w przeszłości.