Sobolewski pytany w Programie Pierwszym Polskiego Radia o funkcjonowanie koalicji rządzącej po tym, jak Solidarna Polska zgłosiła sprzeciw wobec ratyfikacji decyzji o zasobach własnych w unijnym budżecie, odparł, że koalicja się nie rozpadnie.

"Nic się nie rozpadnie, nie zakładam tego scenariusza i jestem z natury optymista. Sądzę, że dojdziemy do kompromisu także i w tej sprawie" - odparł szef komitetu wykonawczego PiS.

Pytany o zapowiedzi PO dotyczące ewentualnego zagłosowania przeciw ratyfikacji tej decyzji, odparł, że nie wyobraża sobie, że PO zagłosuje przeciw budżetowi europejskiemu.

"Liczę na to w pierwszej kolejności, że głosy Zjednoczonej Prawicy wystarczą do uchwalenia Funduszu Odbudowy" - mówił Sobolewski.

"Liczę, że rozmowy przyniosą kompromisowe rozwiązania i będziemy mogli jako Zjednoczona Prawica przystąpić do głosowania nad Funduszem Odbudowy" - dodał.

Sobolewski pytany o kwestię uwspólnotowienia długu na mocy ratyfikacji decyzji o zasobach własnych, na co zwraca uwagę i co krytykuje Solidarna Polska, odparł, że wątpliwości rozwiał niemiecki Trybunał Konstytucyjny.

Pytany o doniesienia medialne dotyczące osobnych list wyborczych partii wchodzących w skład Zjednoczonej Prawicy, odparł, że nic mu nie wiadomo, jakoby padły takie zapowiedzi.

"Wszystkie warianty są na stole w tej chwili. Trwają rozmowy, jak to w Zjednoczonej Prawicy, dyskutujemy i są różnice zdań, bo to jest naturalne. Natomiast podkreślam, że siłą Zjednoczonej Prawicy jest jedność, a podziały nikomu nie służą" - dodał szef komitetu wykonawczego PiS.

Pytany o to, jak PiS oceniło konferencję programową Porozumienia Jarosława Gowina, odparł, że jest to "jeden z elementów dyskusji" w Zjednoczonej Prawicy, a PiS czeka na skonkretyzowanie zapowiedzi Porozumienia w projektach ustaw.

W kontekście koalicjantów Sobolewski podkreślał, że są to partie, które na scenie politycznej "też muszą się czymś wyróżniać", a ewentualny samodzielny start w wyborach to kwestia ich decyzji.

Dopytywany o to, kiedy wznowi działalność Rada Koalicji Sobolewski odparł, że Rada cały czas działa, a w ostatnim czasie jedynie nie było planów spotkań.

"Jest prezydium Zjednoczonej Prawicy, które się spotyka, natomiast Rada Koalicji spotka się wtedy, kiedy będzie potrzeba jej zwołania" - dodał.

Rząd w ubiegłym tygodniu miał po raz kolejny zająć się projektem ustawy o ratyfikacji zwiększenia zasobów własnych UE. Ratyfikacja tej decyzji przez kraje członkowskie jest konieczna do uruchomienia wypłat z unijnego Funduszu Odbudowy. Projekt został jednak zdjęty z porządku obrad rządu. W Zjednoczonej Prawicy nie ma w tej sprawie zgody - projektowi sprzeciwia się Solidarna Polska. Oficjalnej decyzji w sprawie głosowania nad ratyfikowaniem decyzji o zwiększeniu zasobów własnych nie podjęły kluby: KO i Lewicy, a PSL uzależnia poparcie od przyjęcia warunków ugrupowania.

Politycy Solidarnej Polski krytykowali projekt unijnego budżetu i Funduszu Odbudowy od początku, m.in. mechanizm powiązania budżetu z praworządnością; obecnie zwracają uwagę na kwestię pożyczek, z których częściowo ma być finansowany Fundusz. Lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro mówił m.in. że jego ugrupowanie nie godzi się, żeby "Polska brała odpowiedzialność za długi innych krajów UE np. Grecji".

Minister ds. UE Konrad Szymański w rozmowie z PAP podkreślił, że w przypadku ratyfikacji decyzji o zasobach własnych nie mamy do czynienia z uwspólnotowieniem długu. "W przypadku tej decyzji nie mamy też do czynienia z jakimkolwiek uwspólnotowieniem długu. Nawet gdyby jakiś kraj UE ogłosił niewypłacalność, pozostałe kraje członkowskie nie przejmują jego długów wobec budżetu UE. Decyzja, którą mamy ratyfikować, ustala górny pułap wpłat do budżetu UE dla każdego państwa niezmiennie wobec jakichkolwiek okoliczności w przyszłości" - zaznaczył minister ds. UE.

W 2020 r. przywódcy państw członkowskich na unijnych szczytach w Brukseli wynegocjowali kształt unijnego budżetu na lata 2021-2027 oraz zupełnie nowego instrumentu finansowego UE, Funduszu Odbudowy. Fundusz ma być reakcją na kryzys gospodarczy wywołany przez pandemię COVID-19.

Jego wielkość, 750 mld euro, została ustalona w trakcie żmudnych negocjacji przywódców państw członkowskich. Kością niezgody był stosunek grantów i pożyczek w ramach funduszu. Ostatecznie zdecydowano, że 390 mld z 750 mld euro, to bezzwrotne granty, a reszta to pożyczki.