Reklama
W nowych samolotach jest oddzielna salonka z łazienką dla najważniejszego pasażera, 12 miejsc w przedziale biznes i ponad 40 w klasie ekonomicznej. Jest również specjalne stanowisko do intensywnej terapii medycznej z defibrylatorem i respiratorem. Maszyny są wyposażone w systemy obrony aktywnej i pasywnej (m.in. flary i dipole odbijające, które można wystrzelić w czasie ataku rakietowego, by zmylić pociski) oraz urządzenia do łączności szyfrowanej. Mają być punktem, z którego można kierować państwem, co będzie realizacją jednego z wniosków po katastrofie smoleńskiej.
– Dostawa pierwszego z nich nastąpi pod koniec maja, a drugiego w połowie czerwca. Potem odbędzie się szkolenie uzupełniające, obejmujące m.in. nowe systemy wojskowe zabudowane w tych samolotach. Po zakończeniu szkolenia, prawdopodobnie w drugiej połowie lipca, samoloty wejdą do służby operacyjnej – poinformowali DGP urzędnicy z centrum operacyjnego MON. Łącznie w 1 Bazie Lotnictwa Transportowego w Warszawie będą więc stacjonować trzy boeingi 737-800, bo pierwszy przyleciał w listopadzie 2017 r. Ta maszyna jest w wersji pasażerskiej i po odbiorze kolejnych dwóch odleci do Francji, gdzie jej konfiguracja zostanie zmieniona. Do Polski wróci pod koniec roku. Na te statki powietrzne przewidziano 18 pilotów. Obecnie wyszkolonych jest 14 pilotów, a kolejnych czterech kontynuuje szkolenia.
Odbiór dwóch boeingów to już prawie koniec programu zabezpieczenia transportu powietrznego najważniejszych osób w państwie. W 2017 r. resort obrony odebrał dwa gulfstreamy G550, samoloty znacznie mniejsze, na których pokład wchodzi kilkanaście osób. To one latały z prezydentem Andrzejem Dudą do Stanów Zjednoczonych. Oprócz śmigłowców wkrótce do dyspozycji najważniejszych osób w państwie będzie pięć nowoczesnych samolotów (czarter embraerów od LOT-u ma trwać nie dłużej niż do końca roku). Według uchwały rządu z 2018 r. cały program miał kosztować nieco ponad 3 mld zł, które zostały wydane z budżetu MON. Opozycja krytykuje to jako uszczuplanie środków na obronność.
Podpisanie umowy na zakup boeingów w marcu 2017 r. nie obyło się bez kontrowersji. Zakup był przeprowadzany z wolnej ręki, a Krajowa Izba Odwoławcza najpierw wydała zakaz zawarcia umowy, a później go uchyliła. Następnie stwierdzono, że zamawiający w sposób niewystarczający udowodnił, iż Boeing jest jedynym możliwym dostawcą, przez co naruszono dyscyplinę finansów. Rzecznik finansowy do dziś prowadzi postępowanie w tej sprawie.
Nowe samoloty to wyzwanie dla 1 Bazy Lotnictwa Transportowego, która przejęła zadania transportu najważniejszych osób po rozwiązaniu po katastrofie smoleńskiej 36 Pułku Specjalnego. Przez kilka lat ta jednostka wojskowa obsługiwała tylko śmigłowce (sokoły i Mi-8), więc przeskok techniczno-logistyczny był duży. Obecnie Stołeczny Zarząd Infrastruktury planuje budowę hangaru eksploatacyjno-obsługowego. Na razie przygotowywana jest dokumentacja przedprojektowa. ©℗