Na początku lutego do wykazu prac legislacyjnych rządu wpisano projekt ustawy, którego konsekwencją będzie wprowadzenie składki z tytułu reklamy internetowej i reklamy konwencjonalnej. Zgodnie z założeniami połowa wpływów ze składek ma trafić m.in. do NFZ, a także na Narodowy Fundusz Ochrony Zabytków i nowo utworzony Fundusz Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Obszarze Mediów. Do 16 lutego trwały prekonsultacje projektu. Plany wprowadzenia opłaty zaniepokoiły dużą część mediów, które protestowały we wspólnej akcji "Media bez wyboru".

Wiceszef klubu PiS pytany był w czwartek w Programie Trzecim Polskiego Radia o środowe słowa marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego na temat projektu. "W tej chwili zdaje się, że ten projekt obumarł. Słyszę, że ma wrócić w jakiejś innej postaci" - mówił Grodzki.

Suski, pytany w czwartek dlaczego projekt "obumarł" i w jakiej postaci miałby wrócić, odparł: "To trzeba się zapytać pana Grodzkiego, dlaczego obumarł. Trudno mi powiedzieć, co miał na myśli". "Nie obumarł, natomiast - jeśli dokonane byłyby jakieś niewielkie zmiany - to jest to możliwe" - dodał wiceszef klubu PiS.

Jednocześnie zapewnił, że w propozycji nie ma zapisów zakładających obciążanie małych, regionalnych rozgłośni czy telewizji. "To dotyczy tylko tych największych. Do tej pory Platforma (Obywatelska) straszyła wszystkich, nawet malutkie rozgłośnie czy niewielkie gazety zamieszczały protest, bojąc się, że to ich również obejmie. "Myślę, że chyba 90 proc. mediów prywatnych to nie obejmuje, tylko tych największych" - zaznaczył.

Suski przekonywał również, że propozycja jest dobrym rozwiązaniem, bo "jednak wszyscy powinniśmy płacić podatki". Wskazywał m.in., że mamy pandemię i potrzeby służby zdrowia są ogromne. "Stąd też ten podatek solidarnościowy ci, którzy mają ogromne dochody, wpływy, mogliby jednak poczuć się również solidarni z całym społeczeństwem, a nie tylko z kieszeniami swoich zarządów" - stwierdził przewodniczący Rady Programowej Polskiego Radia.