- Roksa, 56 milionów złotych przychodu i pytania o podatki
- Sex Working w Polsce a podatek PIT – luka w systemie
- Wirtualne usługi: OnlyFans i obowiązek podatkowy
- Szara strefa sex workingu i miliardowe obroty
- Kuplerstwo z art. 204 k.k. zamiast zarzutów podatkowych
W sprawie serwisu pojawiły się zarzuty karne dotyczące kuplerstwa (przestępstwo polegające na ułatwianiu innej osobie uprawiania prostytucji w celu osiągnięcia korzyści majątkowej) i działania w zorganizowanej grupie przestępczej. O rozliczeniach podatkowych – publicznie cisza. A pytanie jest zasadnicze: czy od dziesiątek milionów złotych realnie odprowadzano należne daniny?
Roksa, 56 milionów złotych przychodu i pytania o podatki
W listopadzie 2021 roku blisko 50 funkcjonariuszy weszło do siedziby firmy zarządzającej portalem. Zabezpieczono dokumentację finansową i sprzęt komputerowy, zatrzymano 11 osób. Dwóm braciom przedstawiono zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, pozostałym – udziału w niej oraz kuplerstwa z art. 204 kodeksu karnego, czyli czerpania korzyści majątkowej z ułatwiania prostytucji.
Prokuratura wskazała, że serwis w latach działalności osiągnął co najmniej 56 mln zł przychodu. Portal formalnie funkcjonował jako przedsiębiorstwo świadczące usługi internetowe – sprzedawał dostęp do ogłoszeń, pobierał opłaty za ich publikację i promocję. Zabezpieczenie księgowości oznacza, że prowadzono ewidencję finansową. Nie wiadomo jednak, czy i w jakim zakresie spółka odprowadzała VAT od sprzedawanych usług reklamowych oraz CIT od osiągniętego zysku - wskazuje portal Bezprawnik.pl
Z prawnego punktu widzenia kluczowe jest rozróżnienie: czym innym jest odpowiedzialność karna za kuplerstwo, a czym innym odpowiedzialność podatkowa. Jeżeli spółka wystawiała faktury za „usługi rklamowe” i rozliczała podatek należny, mogła formalnie funkcjonować jak każdy inny portal ogłoszeniowy. Sam fakt prowadzenia księgowości nie przesądza jednak o prawidłowości rozliczeń – to wymaga odrębnych ustaleń organów skarbowych.
Sex Working w Polsce a podatek PIT – luka w systemie
Sedno problemu leży głębiej niż w samej Roksie. Polskie prawo podatkowe zawiera przepis, który w praktyce wyłącza klasyczną prostytucję spod opodatkowania podatkiem dochodowym. Zgodnie z art. 2 ust. 1 pkt 4 ustawy o PIT przepisów ustawy nie stosuje się do przychodów wynikających z czynności, które nie mogą być przedmiotem prawnie skutecznej umowy.
Ponieważ świadczenie usług seksualnych nie może być skutecznie dochodzone przed sądem jako roszczenie z umowy cywilnej, przychody z takiej działalności nie podlegają PIT. Stanowisko to było wielokrotnie potwierdzane w interpretacjach indywidualnych Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej. W praktyce oznacza to, że osoba świadcząca usługi seksualne w formie bezpośredniego kontaktu fizycznego nie ma obowiązku odprowadzania podatku dochodowego od uzyskanych w ten sposób pieniędzy.
Warunek jest jeden: w razie kontroli trzeba wykazać źródło pochodzenia środków. W przeciwnym razie urząd może zakwalifikować je jako dochód z nieujawnionych źródeł, co wiąże się z sankcyjną stawką podatku.
Ten mechanizm tworzy sytuację, w której państwo z jednej strony penalizuje kuplerstwo, a z drugiej nie obejmuje samych usług seksualnych systemem podatkowym.
Wirtualne usługi: OnlyFans i obowiązek podatkowy
Inaczej fiskus traktuje działalność w internecie. W interpretacjach podatkowych rozróżnia się klasyczną prostytucję od świadczeń online, np. poprzez transmisje wideo czy platformy subskrypcyjne takie jak OnlyFans. W tym przypadku brak fizycznego kontaktu powoduje, że czynność może być przedmiotem skutecznej umowy cywilnoprawnej.
Efekt jest paradoksalny: osoba zarabiająca na treściach erotycznych online ma obowiązek rozliczać PIT, a w określonych przypadkach również VAT, prowadzić działalność gospodarczą i ewidencję przychodów. Natomiast przychody z bezpośrednich usług seksualnych pozostają poza systemem podatku dochodowego.
Z punktu widzenia prawa podatkowego rozróżnienie to jest konsekwencją konstrukcji ustawowej, choć budzi kontrowersje wśród prawników i ekonomistów. Powstaje bowiem nierówność w traktowaniu podobnych ekonomicznie aktywności.
Szara strefa sex workingu i miliardowe obroty
Roksa była tylko jednym z elementów znacznie większego rynku. Biuro Analiz Senatu w jednym z opracowań szacowało, że roczne obroty sektora usług seksualnych w Polsce mogą sięgać 2–3 miliardów złotych. Pojawiały się również wyliczenia, według których potencjalne wpływy budżetowe z opodatkowania tej branży mogłyby wynosić około 130 mln zł rocznie.
Jeżeli przyjąć te dane, 56 mln zł przychodu samego portalu to jedynie fragment szerszego ekosystemu. Portal zarabiał na opłatach za ogłoszenia i promocję, natomiast zasadnicze pieniądze krążyły poza oficjalnym systemem podatkowym, ponieważ przychody z klasycznej prostytucji nie podlegają PIT.
Zamknięcie serwisu nie zlikwidowało rynku. Po jego zniknięciu szybko pojawiły się nowe platformy działające na zagranicznych domenach. Rynek zdecentralizował się, co dodatkowo utrudnia kontrolę zarówno organom ścigania, jak i fiskusowi.
Kuplerstwo z art. 204 k.k. zamiast zarzutów podatkowych
Zarzuty w sprawie Roksy oparto na art. 204 kodeksu karnego. Kuplerstwo polega na ułatwianiu prostytucji w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. W przypadku portalu mechanizm był prosty: publikacja ogłoszeń o charakterze seksualnym za opłatą.
Z perspektywy procesowej jest to konstrukcja łatwiejsza do udowodnienia niż ewentualne przestępstwa podatkowe. Aby postawić zarzuty skarbowe, konieczne byłoby wykazanie konkretnych nieprawidłowości w rozliczeniach VAT lub CIT. Jeżeli spółka formalnie sprzedawała „usługi reklamowe” i wystawiała faktury, linia obrony mogłaby opierać się na twierdzeniu, że działalność mieściła się w granicach prawa gospodarczego.
To rozdzielenie – penalizacja pośrednictwa i brak opodatkowania samej prostytucji – powoduje, że system prawny jest niespójny. Państwo reaguje represyjnie wobec platformy, ale nie tworzy jasnych zasad fiskalnych dla całej branży.
Opodatkowanie sex workingu – petycja w Sejmie i brak decyzji
W 2025 roku Komisja do Spraw Petycji w Sejmie zajmowała się wnioskiem dotyczącym kompleksowego uregulowania usług seksualnych, w tym objęcia ich systemem podatkowym i ubezpieczeniowym. Postulowano wprowadzenie przejrzystych zasad, które wyeliminowałyby podatkową szarą strefę.
Komenda Główna Policji wyraziła negatywną opinię, wskazując na ryzyko wykorzystania legalizacji przez zorganizowane grupy przestępcze. Sprawa została przekazana do dalszych prac w komisjach merytorycznych, jednak nie doprowadziła do zmian legislacyjnych.
W efekcie sytuacja pozostaje niezmieniona: klasyczna prostytucja jest w Polsce legalna, lecz nieopodatkowana; kuplerstwo pozostaje przestępstwem; działalność online podlega podatkom. Na tym tle 56 mln zł przychodu Roksy staje się symbolem systemowej luki – ogromnych pieniędzy krążących na styku prawa karnego i podatkowego, bez jednoznacznej odpowiedzi, jaka część z nich realnie trafiła do budżetu państwa.
Źródła:
- komunikaty prokuratury dotyczące śledztwa w sprawie portalu Roksa
- ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych, art. 2 ust. 1 pkt 4
- kodeks karny, art. 204
- interpretacje indywidualne Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej dotyczące opodatkowania usług seksualnych
- opracowania Biura Analiz Senatu dotyczące rynku usług seksualnych w Polsce