Jak poinformował portal Prawo.pl, kontrowersyjne postanowienie sądu rejonowego w Giżycku zapadło 12 stycznia 2026 r. Tamtejszy sędzia oddalił wówczas wniosek o podział majątku wspólnego dwóch eks-małżonków, uznając, że orzeczenie o rozwodzie jest nieistniejące, więc nie ustała przesłanka istnienia majątku wspólnego. Powodem był fakt, że w sprawie rozwodowej orzekał tzw. neosędzia.

Rozwód jest czy go nie ma?

- Na pytanie, czy małżeństwo, o którym mowa, jest rozwiedzione, odpowiedź brzmi: tak. Wyrok rozwodowy, jeśli strony go nie zaskarżyły, jest prawomocny. W Polsce funkcjonuje domniemanie prawidłowości wyroków, dopóki nie zostaną one uchylone w specjalnych procedurach – mówi DGP sędzia Olimpia Barańska-Małuszek, prezes sądu rejonowego w Gorzowie. Podkreśla przy tym, że sytuacja, w której sąd rejonowy stwierdza nieistnienie wyroku sądu okręgowego z innego miasta, doprowadziłaby do niewyobrażalnego chaosu. - Nawet nie będąc prawnikiem, wyczuwamy absurdalność takiego założenia – wskazuje.

Przyjęta przez gorzowskiego sędziego optyka nie jest często spotykaną linią orzeczniczą. - Orzeczenia, w których sędziowie odważyli się zbudować konstrukcję „nieistnienia” cudzego wyroku, były incydentalne, i później uchylane przez sądy okręgowe. Jeśli więc chodzi o kluczowy w tej sprawie podział majątku, to mogę podejrzewać, że będzie podobnie – sąd okręgowy uzna apelację na oddalenie wniosku o podział majątku za zasadną, uchyli postanowienie i nakaże raz jeszcze rozpoznać sprawę – prognozuje sędzia Barańska-Małuszek.

Zaznacza przy tym, że jedynym prawidłowym sposobem na uchylenie wyroku ze względu na wadliwy skład jest kontrola w toku instancji – z urzędu lub na zarzut strony. O ile takie zarzuty są częste stawiane w sprawach karnych, bo wydłużają postępowanie, przybliżając je do przedawnienia, to w sprawach cywilnych zdarza się to rzadko, bo strony zazwyczaj nie mają interesu w przewlekaniu procesu.

Ostre orzeczenia formą nacisku

Jednym z niewielu sędziów, którzy próbowali zakwestionować rozstrzygnięcie sądu wyższej instancji z powodu wydania go przez neosędziego, był sędzia sądu rejonowego dla Wrocławia-Krzyków we Wrocławiu Piotr Mgłosiek (sygn. akt VII Ko 34/24). W opisywanej przez DGP ubiegłorocznej sprawie sędzia próbował udowodnić, że również najniższe w hierarchii sądy rejonowe mają możliwość kwestionowania składu sędziowskiego. Z jego rozumowaniem nie zgodził się jednak wrocławski sąd okręgowy, który stwierdził, że sąd I instancji nie ma kompetencji do jakiejkolwiek ingerencji w rozstrzygnięcie podjęte przez inny sąd (sygn. akt V Kzw 339/24).

Zajmująca się prawem rodzinnym adw. Anna Gręda-Adamczyk w rozmowie z DGP nie chce rozstrzygać co do meritum sprawy, wskazując jedynie, że obywatel nie może ponosić konsekwencji wadliwego działania systemu, niespójności i rozbieżności w orzecznictwie. - W sprawach rodzinnych jest to bardzo skomplikowane, bo rozwiedzeni małżonkowie wstępują w kolejne związki małżeńskie oraz po rozwodzie rodzą się dzieci i może okazać się, że kilka lat po rozwodzie nadal działa domniemanie pochodzenia dziecka od męża matki. Petrurbacje mogą dotyczyć także dziedziczenia ustawowego. Skoro nie było rozwiązania prawomocnego małżeństwa przez rozwód to małżonek dziedziczy na podstawie ustawy – tłumaczy.

- Zjawisko powstawania podwójnego porządku prawnego, które obserwujemy już od jakiegoś czasu, jest oczywiście bardzo niebezpieczne. Jedni nie uznają orzeczeń ani instytucji drugich, mamy "podwójnych" prokuratorów krajowych czy rzeczników dyscyplinarnych. Wydaje mi się, że zasadna byłaby tu analogia porównująca tę sytuację z wyrokami frankowymi w TSUE. Te stawały się coraz ostrzejsze, ponieważ przez lata państwo polskie pozostało w tej sprawie zupełnie bierne. Ostatecznie doprowadziły one do tego, że nie pozostało nam nic innego jak stwierdzenie nieważności postępowania – mówi natomiast sędzia Barańska-Małuszek.

Jej zdaniem dokładnie w tej samej sytuacji jesteśmy, chodzi o status sędziego i wady w jego powołaniu. - Sądy testują różne ścieżki po to, aby wymóc na organach za to odpowiedzialnych – władzy ustawodawczej i wykonawczej – odpowiednie zmiany ustawowe. Moim zdaniem oczywiście nie powinno iść to tak daleko jak w przypadku sądu w Giżycku, ale naprawa sytuacji w sądownictwie nie powinna być obowiązkiem sędziów, a ustawodawcy – powiedziała.

Mazur: ciężar spoczywa na sądach

Dla szefa MS Waldemara Żurka sprawa orzeczenia gorzowskiego sądu stała się kolejną okazją do przypomnienia, że konieczne jest systemowe uregulowanie sytuacji w polskim sądownictwie, do czego jego zdaniem ma doprowadzić przyjęcie noweli ustawy o KRS oraz ustawy praworządnościowej. W grudniowym wywiadzie z DGP wiceszef MS Dariusz Mazur przyznał jednak, że w sytuacji, w której względy polityczne nie pozwalają na przyjęcie ustaw naprawczych, „ciężar zapewnienia prawa do niezależnego i bezstronnego sądu ustanowionego ustawą nadal będzie spoczywał głównie na prawidłowo powołanych sędziach”.