Dramatyczne sceny rozegrały się w placówce należącej do miejskiego szpitala. Na miejscu interweniowały służby, a część personelu musiała szukać schronienia w innych gabinetach.
Częstochowa: atak na lekarkę w gabinecie psychiatrycznym
Do zdarzenia doszło w środę 14 stycznia około godziny 11.00 w przychodni psychiatrycznej przy ulicy Bony w Częstochowie. Jak wynika z relacji świadków, pacjent przyszedł na zaplanowane badania sądowe i wszedł z lekarką do gabinetu. Po kilku minutach ciszę przerwały wołania o pomoc.
Jedna z pracownic przychodni, która była świadkiem zajścia, opisywała później, że po wejściu do gabinetu zobaczyła ranną lekarkę leżącą na podłodze. Kobieta była zakrwawiona i wymagała natychmiastowej pomocy medycznej.
Po kilku minutach usłyszałyśmy wołanie o pomoc. Kiedy weszłyśmy do gabinetu, lekarka leżała pod kaloryferem, cała we krwi – relacjonowała świadek w rozmowie z TVN24.
Dwoje lekarzy uciekło przed napastnikiem do sąsiedniego gabinetu
Z relacji pracowników wynika, że agresywne zachowanie pacjenta nie ograniczyło się do jednego pomieszczenia. W trakcie zdarzenia uszkodzone zostały drzwi do sąsiedniego gabinetu, gdzie przed napastnikiem schroniło się dwoje lekarzy.
Według świadków mężczyzna próbował dostać się do środka, kopiąc drzwi. Personel nie był w stanie samodzielnie opanować sytuacji i wezwał pomoc.
Częstochowa - atak na lekarkę. Pomogli portier i jeden z pacjentów
Decydująca okazała się interwencja portiera oraz jednego z pacjentów przebywających w sąsiedniej poradni. Wspólnie udało im się obezwładnić agresora do czasu przyjazdu służb.
W wyniku zajścia poszkodowana została nie tylko lekarka. Portier, który brał udział w obezwładnianiu napastnika, również odniósł obrażenia i wymagał hospitalizacji. Dopiero po opanowaniu sytuacji personel mógł skupić się na udzieleniu pomocy rannej lekarce.
Jak przekazano, kobieta miała rozcięte czoło oraz opuchniętą twarz. Po udzieleniu pomocy medycznej została wypisana do domu.
Atak na lekarkę w Częstochowie. Śledztwo prokuratury i dalsze ustalenia
Napastnik został zatrzymany na miejscu zdarzenia. Sprawą zajmuje się prokuratura, która bada szczegółowe okoliczności ataku, w tym przebieg wizyty oraz to, dlaczego pacjent pojawił się w przychodni samodzielnie.
Według nieoficjalnych informacji mężczyzna był znany systemowi ochrony zdrowia psychicznego i miał zostać doprowadzony na badania przez policję. Te informacje nie zostały dotąd potwierdzone przez śledczych. Prokuratura zapowiedziała wydanie oficjalnego komunikatu w sprawie.