Bronisław Komorowski (PO) pozostaje marszałkiem Sejmu. W głosowaniu posłowie odrzucili wniosek klubu PiS o odwołanie Komorowskiego ze stanowiska.

Wniosek PiS poparło 147 posłów, 274 posłów było przeciw, 3 wstrzymało się od głosu. Bezwzględna większość głosów wynosiła 213.

Podczas środowej debaty prezes PiS Jarosław Kaczyński zarzucił marszałkowi Sejmu m.in. tolerowanie brutalizacji życia publicznego, nieprzestrzeganie praw opozycji i zwyczajów parlamentarnych i związki z b. WSI. "Bóg nie obdarzył Komorowskiego cechami, które są potrzebne, aby wypełniać dobrze funkcję marszałka Sejmu" - mówił J. Kaczyński.

PiS jest partią niezwykle konsekwentną i konsekwentnie mnie zwalcza - bronił się marszałek Sejmu. W jego opinii, insynuacje dotyczące WSI i powiązań z Rosją to "potwarz i podłość".

Po głosowaniu Komorowski podziękował "wszystkim, którzy zechcieli ponownie obdarzyć go zaufaniem"

"Chciałem wyrazić przekonanie, że uda się uzyskać także zaufanie reszty państwa, którzy mieli odrębne zdanie" - podkreślił marszałek. Zdaniem Komorowskiego, elementem ułatwiającym pracę może być także nowy Regulamin Sejmu, nad którym pracują posłowie.

"Dla mnie to też jest doświadczenie, z którego wyciągam jeden wniosek, że trzeba bardzo miarkować to, co chce się wyrazić, także językiem ironii" - dodał Komorowski.

Jednym z zarzutów PiS pod adresem Komorowskiego był jego komentarz w sprawie incydentu w Gruzji z udziałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

"Jaka wizyta, taki zamach, no bo z 30 metrów nie trafić w samochód, to trzeba ślepego snajpera; więc raczej wygląda to na coś bardzo niepoważnego, a przykrego" - tak incydent w Gruzji komentował Komorowski. Następnego dnia marszałek podtrzymał tę ocenę. Tłumaczył tylko, że używał ironicznego języka, który rozumieją ludzie inteligentni