Donald Trump zapowiada 
walkę z wiatrakami. I spowodował spadki na giełdzie

wiatraki oze energetyka elektrownia
wiatraki oze energetyka elektrownia ShutterStock
13 stycznia 2025

Rynki traktują poważnie groźby Trumpa, choć przyszłość branży rozstrzygną przede wszystkim czynniki niezależne od polityki

Uwagi prezydenta elekta USA kosztowały największe europejskie koncerny związane z energetyką wiatrową 8 proc. giełdowej wyceny. We wtorek Donald Trump zapowiedział na konferencji w Mar-a-Lago, że jego administracja przyjmie politykę „zera nowych młynów wiatrowych”. Według niego wiatraki zaśmiecają przyrodę i krajobraz. – Nikt ich nie chce i są bardzo drogie – dodał Trump, przeciwstawiając energię wiatrową „czystemu” i wielokrotnie tańszemu, jak twierdzi, gazowi ziemnemu.

Pole golfowe Donalda Trumpa i giełda

Część zarzutów została oceniona jako absurdalna, a media wypominały Trumpowi, że korzenie jego niechęci do energetyki wiatrowej tkwią w przegranej bitwie, jaką stoczył w ubiegłej dekadzie z projektem morskiej farmy u wybrzeży Szkocji, „rujnującym krajobraz” wokół należących do niego pól golfowych. Ale rynki zareagowały natychmiast. Ucierpiały w szczególności notowania duńskich grup zaangażowanych w amerykański offshore: Vestas, największego producenta turbin wiatrowych spoza Chin, oraz Ørsted, jednego z czołowych inwestorów. Obie firmy są aktywne w Polsce. Ørsted bierze udział w inwestycjach na Bałtyku, m.in. realizowanej we współpracy z Polską Grupą Energetyczną farmie Baltica 2. Vestas produkuje nad Wisłą komponenty turbin, a jego technologie mają zasilić projekty Orlenu.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.