Informatyk Tomasz Zieliński udowodnił, że system losujący sędziów do spraw jest pełen błędów, a w dodatku umożliwia manipulowanie przydziałem. Stworzono go za Zbigniewa Ziobry, ale resort Adama Bodnara uniemożliwia jego audyt.
Autor bloga InformatykZakladowy.pl, który udowodnił, że system System Losowego Przydziału Spraw jest wadliwy ogłosił właśnie, że musi zakończyć projekt monitorowania losowań. Powód? Kamienie rzucane mu pod nogi przez urzędników resortu.
- Milczenie Adama Bodnara o to skandal - ocenia Szymon Osowski z Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, organizacji działającej na rzecz jawności życia publicznego.
Tajemnice systemu
System Losowego Przydziału Spraw (SLPS) został wdrożony w sądach powszechnych w 2018 r. Według deklaracji ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, miał gwarantować całkowicie losowy przydział składów orzekających do poszczególnych spraw. Do czasu wprowadzenia Systemu Losowego Przydziału Spraw, o tym kto ma prowadzić daną sprawę, decydował prezes sądu lub przewodniczący wydziału. To stwarzało możliwość nadużyć.
Od siedmiu lat społecznicy starają się dowiedzieć, czy faktycznie system spełnia pokładane w nim nadzieje. Mieli bowiem podejrzenia, że nadal można wpływać na niego z zewnątrz. Przykład? Jak opisał portal Onet.pl, do spraw, w których stroną była posłanka – a obecnie sędzia Trybunału Konstytucyjnego – Krystyna Pawłowicz – był wielokrotnie losowany ten sam sędzia.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.