Zarząd PO wykluczył w środę z partii i jej klubu parlamentarnego posłów Michała Kamińskiego, Jacka Protasiewicza i Stanisława Huskowskiego. Z PO wykluczony został też radny sejmiku lubuskiego Tomasz Możejko. Powodem wykluczenia tych czterech polityków - jak poinformował dziennikarzy rzecznik PO Jan Grabiec - było szkodzenie wizerunkowi Platformy, działanie na szkodę partii.

„Jest to wyraz słabości i próba wzmocnienia władzy Grzegorza Schetyny w Platformie Obywatelskiej. Nie jest to nowość, były takie zapowiedzi Schetyny, że będzie zwierał szeregi PO, to jest kolejny krok, tego można było się spodziewać” – zaznaczył Reginia-Zacharski.

Jak dodał, nazwisko Protasiewicza pojawiało się od pewnego czasu. "Ta decyzja wobec niego nie zaskakuje. Można było się spodziewać, że takie ruchy będą wykonywane w sezonie urlopowym. Czyszczenie kadr w sytuacji PO jest ruchem o tyle przewidywalnym, co niebezpiecznym, ale teraz dla Platformy nie ma bezpiecznych ruchów” - podkreślił ekspert.

Reklama

Jego zdaniem wykluczenia tych polityków z PO, "osłabiając inne frakcje mniej przychylne Grzegorzowi Schetynie, tym samym wzmacniają jego obóz”. „Być może ma to związek z przewijającą się dyskusją na temat ewentualnego powrotu Donalda Tuska do kraju i jego przyszłej roli w Platformie” – zaznaczył politolog.

„Ostatnio Grzegorz Schetyna wypowiadając się o Donaldzie Tusku używa kolokwialnych, ciepłych słów, natomiast nie ma wątpliwości, że on nie myśli z czułością i sympatią o takim pomyśle, jak powrót Donalda Tuska na stanowisko szefa Platformy, choć to nie byłoby od strony proceduralnej takie proste” – powiedział Reginia-Zacharski.

„Jeżeli przyjmiemy, że Grzegorz Schetyna zakłada, że Tusk wróci do Polski i będzie chciał odgrywać ważną rolę – choć osobiście w to wątpię – to wzmacnia własną pozycję na wypadek, gdyby pojawił się konkurent, który z założenia jest konkurentem mocnym” – podkreślił ekspert.

Na pytanie czy Platformie Obywatelskiej może grozić rozłam, Reginia-Zacharski odparł, że „raczej by poważnie nie brał takiego scenariusza pod uwagę”. „Platforma ma teraz takie aktywa, że tu nie bardzo jest co się rozłamywać. Jest dosyć silna w Sejmie, natomiast w najbliższych latach będzie wyraźnie tracić w terenie. Takie sygnały już się pojawiły. Jeżeli słabnący podmiot się dzieli, to powstaje pytanie, czy jest co dzielić” – powiedział politolog. (PAP)