Premier Włoch Silvio Berlusconi osobiście zdementował pogłoski o tym, jakoby doszło do pogorszenia stanu jego zdrowia podczas powrotu ze szczytu G-20 w Waszyngtonie. Taka plotka obiegła włoskie media w niedzielny poranek.

Wiadomość o nagłej chorobie szefa rządu pojawiła się, gdy podano, że odwołał swą wizytę w miejscowości Montecatini w Toskanii. Zrezygnował z niej, ponieważ nad ranem powrócił z USA z obrad na temat światowego kryzysu finansowego.

Berlusconi zadzwonił do uczestników spotkania politycznego, na które został zaproszony, i podczas telefonicznego połączenia powiedział: "Miałem do was przyjechać, ale nie dałem rady. Widziałem natomiast, że pojawiły się informacje o mojej niedyspozycji".

"Jestem w pełnej formie, mam krzepę dwudziestolatka"

"Absolutnie nie poczułem się źle, zapewniam was, że czuję się znakomicie" - podkreślił 72-letni premier. Dodał: "Jestem w pełnej formie, mam krzepę dwudziestolatka".

W grudniu 2006 r. Berlusconiemu wszczepiono rozrusznik serca. Zabiegowi temu poddał się kilkanaście dni po tym, gdy zasłabł podczas wiecu wyborczego w tej samej miejscowości, którą miał odwiedzić dzisiaj.